Rzeczy wartościowe i unikalne tuż obok bezużytecznych. Wykwintne obok codziennych. Horror vacui walczy z amor vacui. Ten swoisty spektakl rozgrywa się w każdą niedzielę już od świtu pod Halą Targową przy ul. Grzegórzeckiej
Posłuchaj wypowiedzi
Doktor Maja Wąchała-Skindzier, Muzeum Fotografii w Krakowie, jest gościem Marzeny Florkowskiej.
Tadeusz Kantor nazwał to przytułkiem rzeczy biednych. Takich, które już wyszły z użycia, są przetrącone przez czas, ale mają ogromną siłę rażenia i z tego właśnie powodu, że są niejako okaleczone, one nas wabią i paradoksalnie są nam przydatne.
André Breton, twórca surrealizmu twierdził, że sklep ze starzyzną, targ staroci, pchli targ jest ostoją naszej wyobraźni, ostoją tego, czym surrealizm jest, czyli swobodnego płynięcia, strumienia świadomości, który objawi się potem w literaturze, w filozofii, w sztukach pięknych.
Brodzenie wśród przeszłości. Jest nikła różnica między muzeum a śmietnikiem.
Miejsce niesamowite. Z jednej strony są wystawcy, którzy są stali, którzy mają swój asortyment, które zawsze są, którzy zawsze wystawiają swoje rzeczy. Wiemy co, gdzie, u kogo czego można się spodziewać. Z drugiej strony grupa osób, które tam bywają, brodzą wśród tych rzeczy, bo przecież to jest wszystko porozkładane, poukładane w jakimś takim pewnym chaosie uporządkowanym.
Niektórzy rozkładają rzeczy na ziemi, chodzimy ubrani po prostu tak, jak jesteśmy. Nie musimy przyjść wyelegantowani i to tworzy zupełnie inny klimat niż jak wchodzimy do antykwariatu, czy jak wchodzimy do salonu z antykami. Wiele osób ma takie wewnętrzne zahamowanie, że jak wejdę do salonu z antykami i pooglądam, i nic nie kupię, to może nie wypada wejść, a tutaj zupełnie tego nie ma.
Hala Targowa nie onieśmiela, albo nie powinna onieśmielać. Rzeczywiście jest to miejsce przystępne, otwarte dla wszystkich. To, co jedne osoby wyrzucają, których się pozbywają, dla innych nabierają niesamowitej wartości. Kupują przedmiot, ale kupują kawałek historii, może czyjejś też historii, zaczyna się drugie życie tych przedmiotów. Jest tylko nikła różnica między muzeum a śmietnikiem.
To jest pamięć Krakowa.
Ona jest połączona z pewną nostalgią za przeszłością. Tam doświadczymy też tej pamięci Krakowa, której nie znajdziemy , ja jako historyk nie znajdę jej w archiwum na przykład. Znajdę ją tylko i wyłącznie słuchając ludzi, słuchając miasta, a ten głos tam wybrzmiewa i jest to głos bardzo ciekawy.