Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Pod Przewiązką. Koncerty, dyskoteki, giełdy płyt, młodość

Kraków, ul. Bydgoska. Cztery niskie akademiki połączone ze sobą specjalnymi łącznikami czyli przewiązkami. I stąd nazwa, Klub Pod Przewiązką. Później zostały zagospodarowane na inne cele. Pojawiły się tam sklepiki, ale był też początkujący polski biznes.

Pod Przewiązką. Koncerty, dyskoteki, giełdy płyt, młodość
Fot. Marzena Florkowska

Dzisiaj w tym miejscu hula wiatr, kiedyś tętniło życie. Dzisiaj bywalcy tego klubu spotykają się prywatnie, a kiedyś spędzali tam całe życie. To była ich młodość, ale to w dalszym ciągu jest ich młodość i trzeba mieć nadzieję, że to miejsce odżyje. Zwłaszcza, że nasz kolega radiowy Jurek Skarżyński na co dzień w Radiu Kraków opowiada o Klubie Pod Przewiązką i ciągle w nas tę tęsknotę za tamtym miejscem odbudowuje.

A gościem Marzeny Florkowskiej jest Paweł Pawelec Rataj, dziś radca prawny, kiedyś wieloletni Dyrektor Programowy Klubu Pod Przewiązką.

Posłuchaj wypowiedzi

Był Pan odpowiedzialny za to, co na afiszu?

Tak. Za to, co na afiszu i za to, co się z tym wiąże, czyli za frekwencję na imprezach.

Te imprezy były kierowane do bardzo szerokiego grona, nie tylko do braci studenckich, ale również do tych, którzy chcieli się po prostu dobrze pobawić. Trzeba mieć na uwadze to, że okres, w którym działaliśmy, to był schyłek PRL-u, tego szarego PRL-u, a myśmy poprzez swoją aktywność i pasję próbowali jakoś z tej szarości się wybić na tę jasną stronę.

Lokalizujmy tę Przewiązkę, chociaż dla wielu jest to sprawa oczywista. Klub Pod Przewiązką, ul. Bydgoska 19b.

Miejsce o tyle szczególne, że zlokalizowane w podziemiach, w piwnicach ciągu czterech akademików. Ta pod akademikiem z literą B została zagospodarowana przez studentów Politechniki Krakowskiej. To był klub studentów Politechniki Krakowskiej i młodzi inżynierowie zakasali rękawy i z niepozornej piwnicy zrobili miejsce, które tętniło przez lata życiem. Jako Przewiązka wyrobiliśmy sobie pewną markę.

Klub Politechniki Krakowskiej, ale nie tylko inżynierowie, nie tylko architekci, budowniczowie, dróg, mostów i konstrukcji wodnych tam się gromadzili. Pan jako student prawa zasiadł w ważnej roli.

Zostałem przez to środowisko zaadoptowany. Generalnie byliśmy w ogóle otwarci na różne środowiska. Aczkolwiek tu trzeba uczciwie przyznać, że klub był klubem, w którym główną rolę odgrywali przyszli inżynierowie. I powiem szczerze, był dosyć dobrze zarządzany i zorganizowany. To jednak jest specyfika tych zawodów inżynieryjnych.

Jak sam klub wyglądał? 

Trzeba się cofnąć do poetyki czy estetyki PRL-u. Były drewniane boazerie.

Czasami mówiono, że Przewiązka to taka długa kiszka, którą trudno nagłośnić. To były przecież piwnice. Tak więc tutaj nie można było wybrzydzać. Dostaliśmy to, co nam natura tutaj sprezentowała.

I w tej kiszce po prawej stronie od wejścia odbywały się koncerty, tam była scena. Na wprost znajdowała się szatnia. Natomiast po lewej stronie była tak zwana sala konsumpcyjna, czyli barek, który prowadził kolega Jana. I tam się działy rzeczy już niezwiązane z muzyką, z kulturą, z sztuką.

To były podziemia, piwnice, akademika. To powodowało, że jak człowiek się zasiedział w klubie, to miał się u kogo przespać, przenocować. Mógł iść może do kolegów na pierwsze, drugie, trzecie, czy czwarte piętro, bo to niskie akademiki połączone zresztą ze sobą.

I stąd nazwa, Klub Pod Przewiązką, ponieważ te właśnie łączniki to były przewiązki. Później one były też zagospodarowane na inne cele. Pojawiły się sklepiki, ale był też początkujący polski biznes.

Ale przecież po drugiej stronie ulicy było tętniące życiem Miasteczko Studenckie. I to była też publiczność, która gremialnie nawiedzała Klub Pod Przewiązką. Byliśmy okiem tego cyklonu, jakim był żywioł studencki.

Czy ten Klub pana zdaniem w ogóle ma szansę mieć drugą młodość albo trzecią młodość? Żyć na nowo?

Wydaje mi się, że takie miejsca w sposób naturalny przygasły. Nie ma już fenomen kultury studenckiej. Mamy zupełnie innych studentów, z innymi aspiracjami i innymi potrzebami.

To miejsce już miało swój czas i ten rozdział chyba został zamknięty bezpowrotnie.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Ktoś wyłamał bariery na zamkniętym zjeździe z DK75 w Gnojniku. Drogowcy zawiadomili policję

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies

  • Duże zmiany na S-7 w krakowskich Mistrzejowicach. Już niedługo tędy pojadą kierowcy

  • ZUS w Suchej Beskidzkiej po modernizacji. Więcej miejsca i udogodnienia dla klientów