Wtorek, 27 paź 12 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Kilkaset dzieci miesięcznie rodziło się w mieszkaniu w bloku na os. Willowym. „To było po sąsiedzku”

Większości dzieci, która w tamtym czasie przychodziła na świat, rodziła się właśnie w tym miejscu. Nie było jeszcze Szpitala Żeromskiego, a do Krakowa trzeba było jechać 10 kilometrów

Kilkaset dzieci miesięcznie rodziło się w mieszkaniu w bloku na os. Willowym. „To było po sąsiedzku”
Fot. NAC

Gościem Marzeny Florkowskiej jest Katarzyna Kobylarczyk, autorka książki „Kobiety Nowej Huty”, współorganizatorka Nowohuckiego Archiwum Społecznego przy Ośrodku Kultury im. Norwida

Posłuchaj wypowiedzi

Blok podobny do tego, w którym mieszkają

Osiedle Willowe to jest jedno z tych pierwszych osiedli nowohuckich, przy niedużym placu, który dzisiaj się nazywa Placem przy Poczcie.

To jest takie centrum  ówczesnej, rodzącej się Nowej Huty. Jeszcze zanim powstanie Plac Centralny i to całe wielkie założenie urbanistyczne, tam powstają pierwsze bloczki. Nieduże, ze skośnymi dachami. Wyglądają jak domki.

I właśnie jeden z takich piętrowych bloczków zostaje zaanektowany na Izbę Porodową. Kobiety tam przychodzą z zaufaniem. Bo to był taki blok ten, w którym mieszkają. 

To jest sekret, to jest wielka tajemnica, ponieważ my do końca nie wiemy przez kogo ta Izba Porodowa jest urządzona. Kto to zrobił? Czy zrobił to samowolnie? Czy zrobił to, bo taka była wielka potrzeba społeczna? Bo w tym nowym, budującym się mieście kobiety zaczęły rodzić dzieci. Wtedy nie było  jeszcze Szpitala Żeromskiego. Do Krakowa jest 10 kilometrów. Nie ma żadnego dojazdu.

Jeśli zaczynała się akcja porodowa, to nie było co zrobić. I te pierwsze nowohuckie dzieci przychodzą na świat bardzo często w przeróżnych warunkach. Pomagają położne i akuszerki, które mieszkają w okolicznych wioskach. W Czyżynach, w Bieńczycach, w Mogile. Kiedy nagle buduje się to wielkie robotnicze miasto, one ruszają na pomoc i zaczynają pomagać rodzącym robotniczkom. Rodzącym murarkom, szklarkom, spawaczkom, które tam przyjechały. Te pierwsze nowohuckie dzieci rodzą się w tych hotelach robotniczych. I kiedy jeden z takich bloczków zostaje wykończony, być może to właśnie te położne, te akuszerki zajmują go, mówiąc to będzie nasze, tu kobiety będą rodzić dzieci. I tak zaczyna się izba porodowa.

Na ośmiu mężczyzn przypadały dwie kobiety

Z tej wielkiej takiej powojennej biedy, nędzy, rodzi się nagle Nowa Huta. Rodzi się miejsce, gdzie będzie można znaleźć pracę i będzie można wybudować sobie dom. Taki przekaz idzie w świat. Więc niektóre kobiety, których los jest naprawdę trudny i ciężki, wyruszają tam.

To musiała być ogromna odwaga, żeby rzucić się w nieznane, na głęboką wodę, zupełnie samemu. W to środowisko bez rodziny, bez księdza, bez władzy właściwie jakiejś. Milicjantów, którzy pilnują tej budującej się Nowej Huty, jest niewielu.

Jakbyśmy popatrzyli na proporcje, to na ośmiu mężczyzn, przypadały dwie kobiety. Są w mniejszości. Pracują, zdobywają zawody, zakochują się i mają dzieci.

Nowohucka Izba Porodowa czyli akcja „Rodzić po ludzku”

Istnienie Izby Porodowej jest poświadczone od około 1951 roku. Stoi blok, pojawiają się informacje, że w Izbie pracują położne. Jedną z nich jest Regina Cecuga. Pani Cecugowa, jak jest często tytułowana, to jest położna, która przyjmuje na świat na pewno tysięczne dziecko urodzone w Nowej Hucie, tak zwanego tysięczniaka, ale poza tym na pewno wiele, wiele więcej dzieci przez jej ręce na świat przyszło.

Warunki są trudne, brakuje wszystkiego, brakuje prześcieradeł, łóżek. Brakuje lekarza.

Ale jest miejsce bezpieczne i to jest niesamowicie ważne. To jest też taki moment, kiedy polskie państwo trochę się budzi. Bo ten powojenny boom urodzeniowy lat pięćdziesiątych, on się dzieje nie tylko w Nowej Hucie, nie tylko w Krakowie, tylko w całej Polsce. I ponieważ brakuje szpitali, a szpital wybudować to nie jest takie proste, więc zaczyna się akcja organizowania izb porodowych w całej Polsce. Ich powstają setki. W przeróżnych miejscach. W Nowej Hucie to akurat jest blok mieszkalny. Ale to bardzo często są albo znacjonalizowane dwory, albo pałace. W Niepołomicach zamek.

Jadwiga Beaupré z domu Klemensiewicz czyli poród nie musi boleć

Doktor Jadwiga Beaupré, znakomita lekarka, ginekolożka, położniczka, kobieta, która ma niesamowity dar troski o kobiety, niesamowitą wiedzę i dużą odwagę, żeby się dowiadywać nowych rzeczy. Ona pracuje w Izbie Porodowej w Nowej Hucie.

Dowiaduje się w latach pięćdziesiątych, że w Wielkiej Brytanii i Francji pojawia się idea porodu bezbolesnego. To znaczy lekarze francuscy i brytyjscy stwierdzają, kobieta nie musi cierpieć, kiedy rodzi. Wystarczy, żeby wiedziała, co się dzieje z jej ciałem, żeby wiedziała, jak ma reagować, żeby się nie bała, bo kiedy się boi, to spina wszystkie mięśnie, zaczyna się stresować, wydzielają się hormony stresu. I jeszcze bardziej boli. Uwaga, nie mówimy o porodach ze znieczuleniem. Mówimy o tym, że o naturalnych porodach, które możemy sobie ułatwić naturalnymi metodami.

I uczy te nowohucianki, hutniczki, murarki, uczy, że poród nie musi boleć. Kobiety w ogóle w tym czasie się wstydzą. Kobiety często nie idą do ginekologa przez całą ciążę, ani do położniczki przecież. Więc ona wychodzi im naprzeciw i na przykład chodzi na pogadanki do szkół, do hoteli robotniczych, na stołówki. Tam, gdzie te kobiety się zbierają. Skoro one nie chcą przyjść do niej, to ona przyjdzie do nich. Publikuje bardzo dużo  broszurek, niedużych książeczek, które mają wielotysięczne nakłady. I rzeczywiście te kobiety się o tym dowiadują i przychodzą na spotkania z nią.  Mówi, zakładam szkołę rodzenia w Nowej Hucie.

Pozostała poręcz i pamięć

W dawnej Izbie Porodowej obecnie znajduje się ośrodek dla dziewcząt, więc nie ma tam wolnego wstępu.

W środku niezmieniona klatka schodowa. Przepiękna kuta balustrada z taką drewnianą, wyślizganą poręczą.

I ja wiem, że te położnice wspinały się po tych schodach, więc moja wyobraźnia jest oczywiście od razu uruchomiona, że ta poręcz jest tak wyślizgana dłońmi tych położnic, które już w bólach maszerują na piętro. Więc to może jest taki ostatni ślad materialny po Izbie Porodowej.

Fot. NAC

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem