Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Ekskluzywne kamienice budowane na wysypiskach śmieci. Jak mieszkamy w Krakowie?

Tak pachniał Kraków, a w niektórych miejscach wyglądał jak wysypisko śmieci. I to tuż za Plantami, których wówczas nie było, bo stały mury obronne. Kto kiedyś stał koło przejeżdżającej czy działającej śmieciarki, to troszeczkę tylko wie, o czym mówię. A jeżeli ktoś był w pobliżu pracującej szambiarki, a takie w Krakowie jeszcze funkcjonują, to proszę sobie to pomnożyć ten efekt.

Ekskluzywne kamienice budowane  na wysypiskach śmieci. Jak mieszkamy w Krakowie?
Walec parowy do ugniatania ulic. Fot. Ignacy Krieger. Z zasobu Archiwum Narodowego w Krakowie

Dr Kamila Follprecht, zastępca dyrektora Archiwum Narodowego w Krakowie w rozmowie z Marzeną Florkowską

Posłuchaj wypowiedzi

For. Ignacy Krieger. Z zasobu Archiwum Narodowego w Krakowie

Rzeczywiście lepiej zatkać nos przed wejściem do Krakowa?

Nie było koszy na śmieci, w domach nie było działającej kanalizacji i wody bieżącej, a te wszystkie rury odprowadzające, które my teraz mamy głęboko pod ziemią, były po prostu w ulicach, przykryte tylko tak, żeby można się było poruszać. Wiele śmieci i odpadów lądowało w rynsztokach i jak było ciepło, to po prostu gniły. Proszę sobie przypomnieć, że Rynek do pewnego momentu był placem handlowym, na którym sprzedawano warzywa, wszystko było dowożone przez konie. Niedaleko mieściły się zakłady rzeźnicze. Proszę sobie to wszystko wyimaginować, jak to mogło pachnieć.

Czy to wszystko w Stołecznym Królewskim Mieście Krakowie było możliwe?

Tak cały świat funkcjonował. Czy bardzo odbiegaliśmy od innych wielkich miast? To jest oczywiście dyskusyjne. Jak czytamy opisy podróżników, którzy na przykład pod koniec XVIII wieku byli w Krakowie, to narzekali, że nie ma oświetlenia, że jest brudno, że na ulicach leży śnieg i lód i trudno przejść, a w lecie śmierdzi.

Dzisiaj rozmawiamy o chędożeniu miasta. To jest cudne, zapomniane słowo. Chędożenie. Co  znaczy?

Chędożenie, czyli sprzątanie, czyszczenie.

Od kiedy nowoczesne sprzątanie miasta się zaczęło? 

MPO, Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania, to jest dopiero 1951 rok, czyli PRL.

Wcześniej, od 1906 roku, był Zakład Czyszczenia Miasta. Do pewnego momentu uważaliśmy, że początki funkcjonowania miejskiego czyszczenia to oczywiście początek Autonomii.

Czyli rok 1866.

Wówczas w Magistracie powstała komórka, która się miała tym zajmować. Ale byłam przekonana, że tę datę trzeba cofnąć. I owocem poszukiwać w Archiwum Narodowym w Krakowie (bo to jeszcze do tego muszą się zachować archiwalia, w których można to znaleźć) była taka oto wiadomość, że to podczas pierwszego pobytu Austriaków w Krakowie, czyli w 1796 roku, wojska austriackie po wkroczeniu w styczniu do Krakowa zgłaszały pretensje, że tu się nie da funkcjonować. Zaczęły się naciski na władze miasta, że trzeba coś z tym zrobić.

Gdzie te śmieci były wywożone, czyli gdzie znajdowało się ówczesne wysypisko śmieci?

Opodal, kawalątek dalej za murami miejskimi. Dziś to teren tuż za Plantami.

Nie wiem, czy mieszkańcy Krakowa będą tak bardzo szczęśliwi, jeśli sobie to uświadomią, że być może obecna ich kamienica albo dom stoi na dawnym wysypisku śmieci.

Wygląda na to, że otoczenie tuż zaraz za Plantami, za tą naszą pierwszą obwodnicą, to tak powstawało.

Pod koniec XVIII wieku coraz częściej zwracano uwagę na to, że to złe powietrze ludziom szkodzi.

Czyli nie tylko estetyka, nie tylko wygląd, ale i zdrowie.

Nie tylko estetyka, ale rozwój medycyny zwiększył świadomość, że jednak takie zgniłe powietrze szkodzi ludziom.

Jak te panie w tych pięknych, długich, atlasowych, drogich sukniach po tym mieście chodziły?

Chodziły, a potem służba miała zajęcie. Niektórzy mówili, że to te panie wzniecają kurz w lecie. Bo w porze ciepłej największym problemem chyba rzeczywiście był ten kurz, nawet przy sprzątaniu. Było zalecenie, że należy kropić ulicę, żeby to się nie niosło.

Odchodzimy od zapachów, ale wcale nie odchodzimy od ciemnego klimatu. Czy to prawda, że miasto sprzątał kat, albo miasto sprzątali aresztanci?

Ktoś musiał wykonywać te prace. Wynajmowano pewnie robotników, którym płacono podstawowe stawki, ale pewnym rozwiązaniem byli aresztanci, którzy za te mniejsze, drobniejsze przestępstwa byli przetrzymywani w areszcie w Ratuszu. Można ich było wykorzystywać. To był też sposób na utrzymanie tych aresztantów. Oni za to mieli coś płacone i jakoś ten system powiedzmy do końca XVIII wieku funkcjonował. Niemniej jednak po podliczeniu kosztów i wszystkich utrudnień na początku XIX wieku władze doszły do wniosku, że może lepiej będzie wydzierżawiać to całe sprzątanie za jakąś określoną kwotę. Niech się ktoś inny tym wszystkim martwi.

Walec parowy do ugniatania ulic. Fot. Ignacy Krieger. Z zasobu Archiwum Narodowego w Krakowie

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Ktoś wyłamał bariery na zamkniętym zjeździe z DK75 w Gnojniku. Drogowcy zawiadomili policję

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies

  • Duże zmiany na S-7 w krakowskich Mistrzejowicach. Już niedługo tędy pojadą kierowcy

  • ZUS w Suchej Beskidzkiej po modernizacji. Więcej miejsca i udogodnienia dla klientów