W tureckiej Besni byli pierwszym profesjonalnym zespołem, który od razu przystąpił do pracy - To była bardzo trudna i ryzykowna misja - podsumowali wyjazd strażacy z Ciężkiej Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej Husar Poland w rozmowie z Radiem Kraków. Teraz kiedy kurz opadł a ratownicy wrócili do domów, opowiadają jak w rzeczywistości wyglądała operacja w Besni i na czym polegała praca na miejscu. Rozmawiała z nimi Joanna Gąska.
Posłuchaj wypowiedzi
Wylecieli z misją kilkanaście godzin po trzęsieniu ziemi. W Turcji, w miejscowości Besni przebywali osiem dni. Strażacy Ciężkiej Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej Husar Poland w tym czasie uratowali 12 osób, w tym trójkę dzieci.
W Misji uczestniczyło w sumie 76 polskich strażaków i 8 psów-ratowników. Towarzyszyło im pięciu medyków z Zespołu Pomocy Humanitarno-Medycznej. Sądeccy i krakowscy członkowie SGPR Husar Poland stanowili 21 osobowy zespół, który zabrał ze sobą trzech psich ratowników.