Wtorek, 27 paź 8 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Burza, dron czy rakieta? Co naprawdę wydarzyło się w Wyrykach?

W naszym cyklu "Prawda czy fake" sprawdzamy doniesienia na temat zniszczonego domu w Wyrykach na Lubelszczyźnie. Jedni twierdzą, że uszkodził go rosyjski dron, inni przekonują, że to efekt potężnej burzy. Co tak naprawdę się wydarzyło?

Burza, dron czy rakieta? Co naprawdę wydarzyło się w Wyrykach?
Tu nie ma wątpliwości. Fragment jednego z zestrzelonych dronów. Fot. nadesłane

Posłuchaj podcastu

To naprawdę ciekawa historia, bo im głębiej w nią wnikamy, tym więcej pojawia się znaków zapytania. Zacznijmy od pierwszego tropu – burzy. Tuż po incydencie w internecie krążyła opowieść, jakoby zniszczenia domu były skutkiem wichury, a zdjęcia miały pochodzić sprzed wielu miesięcy. Na pierwszy rzut oka wyglądało to wiarygodnie – do fotografii uszkodzonego domu ktoś dołączył zrzuty ekranu z artykułów o burzy, sugerując, że chodzi o tę samą sytuację. Była to jednak celowa manipulacja. Bardzo szybko obaliły ją media, publikując nagrania z miejsca zdarzenia oraz rozmowy z właścicielami. Ci potwierdzili, że żadnej niszczycielskiej wichury u nich nie było, a cała narracja o burzy, która rzekomo zniszczyła dom, okazała się zwykłą bajką.

Skoro więc nie burza, pozostaje hipoteza o rosyjskim dronie. I tu sprawa się komplikuje. Prokuratura oficjalnie stwierdziła, że w dom w Wyrykach nie uderzył żaden dron. W komunikatach podano jasno: był to niezidentyfikowany obiekt latający. Brzmi to niemal jak UFO. Skoro nie dron, to co?

Dron czy piorun? Media społecznościowe pełne są tego typu wpisów
Media społecznościowe obiegła fala wpisów szerzących dezinformację na temat przelotu rosyjskich dronów nad Polską

W tym miejscu pojawia się interesujące świadectwo. Jeden z mieszkańców, pasjonat fotografii, pan Tomasz Kawiak, twierdzi, że widział myśliwiec ścigający dużego drona. Według jego relacji pilot miał wystrzelić rakietę w kierunku maszyny, jednak ta chybiła celu. Pojawiła się więc sugestia, że to właśnie rakieta mogła uderzyć w dom. Na razie to tylko hipoteza, ale z pewnymi podstawami. Tłumaczyłoby to zarówno skalę zniszczeń, jak i fakt, że prokuratura nie znalazła na miejscu żadnych szczątków drona.

Prawda czy fake? Polecamy cykl podcastów

Zdjęcia domu pokazują zerwany dach i przebity strop, ale jednocześnie nienaruszone szyby w oknach. To sugeruje, że nic nie eksplodowało bezpośrednio w środku budynku. Rakieta powietrze–powietrze mogła teoretycznie, dzięki dużej prędkości i masie, przebić się przez konstrukcję, nie powodując eksplozji.

Niezależnie jednak od tego, czy w dom uderzyła rakieta, czy też inny obiekt, jedno jest pewne – budynek został uszkodzony w wyniku incydentu lotniczego, który zbiegł się w czasie z przelotem dronów nad Polską. Mam nadzieję, że w tym tygodniu poznamy oficjalną wersję wydarzeń, bo sprawa z pewnością wymaga pełnego wyjaśnienia.

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Nowy Sącz: Trzy przedszkola do likwidacji. Radni przegłosowali uchwały mimo protestów

  • Wisła Kraków przedłużyła kontrakty z czterema piłkarzami. Kluczowi obrońcy zostają przy Reymonta

  • Tomasz Siemieniec ostro o Cracovii: Nie widzę szans ani na wygranie derbów, ani na utrzymanie

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"