Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

V8, 450 KM i lawina plotek. Oto historia Mustanga z Radomia

W sieci zawrzało, a wszystko przez Forda Mustanga z policyjnym „kogutem” na dachu. Jedni pisali, że to nowa zabawka ministra Kierwińskiego, inni wrzucali już zdjęcia rozbitego auta, twierdząc, że policjanci nacieszyli się nim tylko jeden dzień. Ile w tym prawdy, a ile internetowej fantazji?

V8, 450 KM i lawina plotek. Oto historia Mustanga z Radomia
fot: Zespół Prasowy KWP zs. w Radomiu

Posłuchaj podcastu

To jest historia, której nie powstydziłby się dobry film sensacyjny, ale zaczniemy od konkretów, bo pod maską mamy tutaj prawdziwą bestię. Silnik 5.0 V8, 450 KM i setka w niecałe 5 sekund. Tak. To auto naprawdę trafiło do policji w Radomiu, ale droga, jaką przebyło, jest ciekawsza niż jego osiągi.

Wszystko zaczęło się w kwietniu zeszłego roku w miejscowości Ślubowo. Wyobraźmy sobie rów, a w nim lśniący Mustang. Za kółkiem 39-latek z Warszawy, a w jego organizmie ponad dwa promile. Pan tak bardzo kochał jazdę z fantazją, że zapomniał o nowych przepisach, a te od marca 2024 roku są bezlitosne. Masz powyżej półtora promila, samochód mówi do widzenia i staje się własnością państwa.

Tu dochodzimy do pierwszego fejka, bo w sieci pojawiły się głosy, że ten Mustang to będzie nowa służbowa limuzyna ministra spraw wewnętrznych. Już wiemy, nawet bez weryfikacji, że minister musiał obejść się smakiem.

Sąd w Ciechanowie podjął jasną decyzję. Auto przechodzi na własność policji, ale konkretnie do radomskiej drogówki. Ma ścigać piratów, a nie wozić polityków.

To jednak nie jest koniec internetowej radosnej twórczości. Zaledwie chwilę po oficjalnej prezentacji w internecie pojawiły się zdjęcia rozbitego Mustanga z podpisami - "już go skasowali". Tutaj brawa dla twórców, bo technologia AI potrafi być przerażająco skuteczna. Te zdjęcia to kompletna bzdura, wygenerowana tylko po to, żeby zebrać lajki na ludzkiej złośliwości. Samochód ma się świetnie, lśni w słońcu i czeka na służbę.

Morał z tej historii jest krótki i dla niektórych bolesny. Jeśli pijesz i wsiadasz za kółko tak mocnej maszyny, musisz się liczyć z tym, że twoje konie mechaniczne prędzej czy później zaczną służyć tym, którzy cię ścigają. Mustang w Radomiu to fakt, minister w Mustangu to fejk, a Mustang w rowie był tylko raz. Zanim został radiowozem.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji ds. nadużyć podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut

  • "Historia kina nigdy nie stoi w miejscu". 27. Festiwal Filmu Niemego

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR