W sieci pojawiło się krótkie nagranie, na którym widać jak Donald Trump nagle pada na kolana przed swoim czarnym SUV-em, a agent Secret Service próbuje go dosłownie podciągać za ramiona. Internauci, jak to internauci, jedni kpią z jego kondycji, inni piszą - "znowu zamach". Czy prezydent Stanów Zjednoczonych rzeczywiście zaliczył twarde lądowanie na chodniki, czy to tylko kolejna internetowa ściema?
Posłuchaj podcastu
Żaden zamach, żaden zawał i żadne procenty. Donald Trump nigdzie nie upadł, chyba że w sidła wytrawnych trolli. Wyobraźmy sobie to. Waszyngton, środek dnia, elegancka limuzyna, a w sieci pojawia się wideo z wielkim napisem "z ostatniej chwili". Widać upadek, panikę. W polskiej sieci doklejają do tego jeszcze tańczącego kościotrupa w pelerynie. Majstersztyk absurdu. Wpis ma miliony wyświetleń, komentarze płoną. Problem w tym, że to jest całkowita fikcja.
Nagranie wygląda na pierwszy rzut oka niepokojąco realistycznie. Skąd wiadomo, że ten upadek się nie wydarzył.? Wystarczy przyjrzeć się temu wideo nieco uważniej. Sztuczna inteligencja potrafi dziś zdziałać cuda, ale wciąż wykłada się na szczegółach. Gdy spojrzymy z bliska, agent Secret Service wygląda jakby miał ręce z ciasta. Dłonie mu się rozmazują. W pewnym momencie jego plecy dosłownie wtapiają się w karoserię samochodu. Wygląda to trochę jak gra komputerowa z 2005 roku, która złapała ciężkiego laga. Niezależne narzędzia do analizy obrazu też bezlitośnie wskazały, że ta pierwsza sekunda upadku to w ponad 80% dzieło AI.
Did you see this? Did Trump’s knees just give out, or did he need to rest? pic.twitter.com/C8nUxpDrWH
— @MysterySolvent (@MysterySolvents) July 24, 2026
Jak ten moment wygląda na nagraniach agencji informacyjnej? Gdy spojrzymy na oryginał od stacji Fox News czy agencji Reuters, sprawa staje się jasna. Trump spokojnie wychodzi z Białego Domu, podchodzi do auta, wsiada i odjeżdża. Żadnych fikołków, żadnej akcji ratunkowej. Ktoś po prostu wziął prawdziwe wideo, wpuścił je do generatora AIni dokleił spreparowany upadek.
Dlaczego w to uwierzyliśmy? Algorytmy karmią się naszymi emocjami. Im bardziej coś nas szokuje albo bawi, tym rzadziej włączamy krytyczne myślenie. Dlatego jeśli widzimy w sieci polityka robiącego niekontrolowane padnij, zanim poślemy to dalej w świat, spójrzmy na dłonie bohaterów i zapytajmy się sami, czy AI znów nie próbuje nam podłożyć nogi.
Ile jeszcze czasu sztuczna inteligencja potrzebuje, by nie zdarzały się takie sytuacje jak ręce jak z ciasta agenta Secret Service? To może nas zaskoczyć, bo to może być lada chwila.