Wtorek, 27 paź 2 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Straszą sądem, kradną hasła. Tak działa najnowsza pułapka w mailach

W naszych skrzynkach mailowych ostatnio jest prawdziwa plaga groźnie brzmiących wezwań. Ktoś podszywa się pod agencje marketingowe i twierdzi, że internauci bezprawnie wykorzystują chronione zdjęcia czy grafiki. Brzmi to jak poważny problem prawny, ale czy to nie jest po prostu kolejna przebiegła pułapka?

Straszą sądem, kradną hasła. Tak działa najnowsza pułapka w mailach
Fot. Pexels

Posłuchaj podcastu

To nie jest problem prawny, to klasyczny skok na nasze dane, ubrany w bardzo elegancki garnitur. Scenariusz zawsze wygląda tak samo. Pijecie spokojnie poranną kawę, otwieracie pocztę, a tam krzyczy do was wielki czerwony napis - Ostateczne wezwanie, naruszenie praw autorskich.

Jakaś dumnie brzmiąca agencja, powiedzmy Global Image Protect, pisze, że na naszej stronie albo na naszym profilu w mediach społecznościowych użyliśmy ich zdjęcia bez licencji. Straszą sądem i karami w tysiącach euro. Żądają, żebyśmy natychmiast kliknęli w link, żeby zapoznać się z listą naruszeń. No cóż, ciśnienie skacze, ręka drży nad myszką i o to właśnie im chodzi. To jest taki teatr, w którym my mamy zagrać rolę przerażonego widza, który klika szybciej niż myśli.

Co się dzieje, gdy damy się nabrać? Zamiast listy zdjęć na nasz komputer wjeżdża tak zwany stealer. To taki cyfrowy kieszonkowiec. On nie puka, on nie prosi o hasło, on po cichu przeszukuje naszą przeglądarkę. Wyciąga loginy do banku, hasła do Facebooka, numery kart płatniczych, dosłownie wszystko, co tam dla wygody wpisaliśmy.

Jak zatem rozpoznać, że to fake, zanim będzie za późno? Po pierwsze, patrzcie na adres nadawcy. Jeśli agencja nazywa się Kraków Marketing, a mail przychodzi z adresu zdzisiumałpanaprawatraktorów.pl, no to chyba sami czujecie, że coś tu nie gra.

Po drugie, presja czasu. Masz dwie godziny, inaczej sprawa trafia do sądu. Spokojnie, prawo autorskie tak nie działa. Żadna poważna kancelaria nie wysyła maili o północy z żądaniem kliknięcia w link. Prawdziwe pismo przychodzi poleconym z tradycyjną żółtą naklejką potwierdzenia zwrotnego.

Po trzecie, podejrzane załączniki. Jeśli po kliknięciu pobiera się plik, który w nazwie ma końcówkę .exe albo .js, to nie jest zdjęcie waszego rzekomego przewinienia. To jest program złodziej, który tylko czeka, żeby przejąć kontrolę nad waszym życiem online.

Więc zanim zadrży wam ręka, radzimy głęboki oddech. Jeśli naprawdę obawiacie się, że użyliście jakiegoś zdjęcia bez licencji, po prostu wpiszcie te agencje w Google, zadzwońcie na ich oficjalny numer. W 99 przypadkach usłyszycie - my nic takiego nie wysyłaliśmy.

Nie dajmy się okraść przez własny pośpiech.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Ktoś chce potajemnie wywozić dzieci ze szkół? Absurdalna teoria wywołała panikę wśród rodziców

  • Bartosz Bocheńczak (Konfederacja): Mimo"wtopy" przy wyborach w Krakowie, wystartuję do Sejmu

  • OFICJALNIE | Kraków gospodarzem Mistrzostw Świata Kobiet Amp Futbol 2027!

  • Tarnów większy o sąsiednie miejscowości? Gmina Tarnów nie chce o tym słyszeć

  • Carlos Santana po raz pierwszy w Krakowie!

  • Małopolski Sejmik apeluje do Lwowskiej Rady Obwodowej o wycofanie uchwały ws. UPA