Wtorek, 27 paź 4 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Psychologiczny szach mat. Milion złotych ukradziony spod drzwi na Krowodrzy

Dotarła do nas informacja, która brzmi jak scenariusz filmu sensacyjnego, a jednak wydarzyła się tuż obok nas na krakowskiej Krowodrzy. Starsze małżeństwo straciło dorobek całego życia, bagatela okrągły milion złotych. Zostawili te pieniądze na wycieraczce, bo kazał im tak zrobić policjant przez telefon.

Psychologiczny szach mat. Milion złotych ukradziony spod drzwi na Krowodrzy
Policja. / fot: Piotr Korczak

Niestety, to jest bolesna, kosztowna i smutna prawda. Gdy czytamy o tym milionie złotych wystawionym na klatkę schodową, jak butelki z mlekiem w PRL-u, nóż się w kieszeni otwiera. Nie z powodu zachowania seniorów, tylko perfidii tych złodziei.

Jak to wyglądało? To nie mógł być zwykły telefon typu - "Cześć babciu, pożycz stówkę". Jakim cudem ktoś dał się na to nabrać? To była raczej operacja wojskowa. Najpierw dzwoni rzekomy bankowiec, informuje o przesyłce, buduje tło, chwilę potem wchodzi waga ciężka, czyli oficer komendy wojewódzkiej. Tu zaczyna się teatr. Oszust wmawia 80-latkom, że na osiedlu grasuje szajka, a oni biorą udział w tajnej akcji.

Tu jest ten moment, w którym mózg nam się wyłącza, a włącza adrenalina. Złodzieje zastosowali trik, który moglibyśmy nazwać zagięciem czasoprzestrzeni. Kazali seniorom zadzwonić na 997, żeby potwierdzić tożsamość policjanta, ale nie kazali odkładać słuchawki. Seniorzy wciskają numer na klawiaturze, myślą, że dzwonią na policję, ale linia jest cały czas otwarta z oszustami. W słuchawce słyszą kolejnego przedstawionego aktora. "Tak, potwierdzamy akcję, proszę oddać pieniądze".

To jest taki psychologiczny szach mat. Finał jest taki, że małżeństwo z Krowodrzy zebrało oszczędności życia i wystawiło je przed drzwiami. Zniknął milion, zniknął oficer, została tylko pusta wycieraczka.

Dlatego zapamiętajmy raz na zawsze i powtórzmy to rodzicom przy niedzielnym obiedzie i w święta. Po pierwsze, prawdziwa policja nigdy nie prosi o przekazywanie gotówki. Policjanci nie robią z wycieraczek depozytów bankowych. Po drugie, jeśli dzwoni policjant i mówi o pieniądzach, to nie jest to policjant, tylko złodziej. Rozłącz się, odłóż słuchawkę, odczekaj chwilę, aż usłyszysz ciągły sygnał. Dopiero wtedy dzwoń na 112.

Nie dajmy się okraść na własnej klatce schodowej. Ten milion złotych niech będzie najdroższą lekcją w historii Krakowa, z której my wszyscy wyciągniemy wnioski.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"

    Ola Sobczak

Najnowsze

  • Kino czyli środek pomocniczy dla badaczy, a zwłaszcza dla fizjologów. 130 lat od pierwszej krakowskiej projekcji

  • Domowa strefa relaksu na zimę - sauna, wanna spa w ogrodzie czy łazienka z hydromasażem?

  • W jakim czasie zwracają się szkolenia z gospodarki magazynowej?

  • Najciekawsze książki z literatury pięknej – co warto przeczytać?

  • Waloryzacja świadczenia pośmiertnego z ubezpieczenia renty odroczonej

  • Dlaczego ser w plastrach tak szybko się poci i jak temu zapobiec