Na TikToku znowu posypały się gromy! Użytkownicy masowo podają dalej wideo z zamkniętego przejazdu kolejowego, na którym widać pociąg po brzegi załadowany czołgami. Podpis? „Polskie Abramsy jadą na ukraiński front!”, a w komentarzach niemal rewolucja i oskarżenia o wyprzedawanie narodowego bezpieczeństwa. Czy my faktycznie po cichu oddajemy najnowocześniejszy sprzęt za wschodnią granicę? Prawda czy fejk?
Posłuchaj podcastu
Nikt niczego po cichu nie wywozi. Ta internetowa burza ma dokładnie tyle wspólnego z prawdą, ile pociąg towarowy z promem kosmicznym. W tym hicie z TikToka nie zgadza się absolutnie nic - ani czołgi, ani granica, ani nawet kierunek jazdy.
Zacznijmy od techniki, bo tu autorom nagrania wyjątkowo nie wyszło. Eksperci od wojskowości od razu sprawdzili te kadry i jak się okazuje, w ogóle to nie są Abramsy. Charakterystyczna, potężna sylwetka amerykańskiego kolosa jest dla fachowców nie do pomylenia z niczym innym.
Druga sprawa to rzekoma granica polsko-ukraińska. Nagranie nie powstało na żadnym przejściu granicznym, lecz na trasie w głębi Polski. W naszym kraju pociągi z czołgami to żaden spisek. Wojsko polskie po prostu regularnie przerzuca sprzęt między bazami a poligonami. Czołgi to przecież nie samochody osobowe, nie zjadą z autostrady na stację benzynową po hot-doga, tylko grzecznie podróżują na platformach kolejowych.
Żeby było ciekawiej, Polska przekazała Ukrainie setki maszyn, co otwarcie potwierdził wicepremier minister obrony Władysław Kośniak-Kamysz. Tylko to były post-sowieckie T-72, nasze zmodernizowane PT-91 Twardy oraz niemieckie Leopardy. Na tej liście nie było Abramsów.
Co więcej, jeśli chodzi o te amerykańskie maszyny, wektor ruchu jest dokładnie odwrotny. My ich nie oddajemy, my je sprowadzamy. Niedawno do Polski dotarła kolejna transza zza oceanu. 36 maszyn oraz wozy zabezpieczenia technicznego.
W naszej armii służy już łącznie ponad 230 takich potworów. Dlatego, gdy następnym razem ktoś w sieci pokaże wam rozmazane wideo z pociągiem i zacznie krzyczeć, że oddajemy wszystko sąsiadom, weźcie głęboki oddech. Pociąg na polskich torach zazwyczaj wiezie po prostu sprzęt na manewry, a nie w tajną misję na front. Czasem czołg na platformie to po prostu czołg na platformie.
Werdykt może być więc tylko jeden, czysty fejk.