To miała być piękna historia o determinacji i spełnianiu marzeń po latach. Dla części internetu stała się jednak okazją do szyderstwa. Fałszywe zdjęcia wygenerowane przez AI i memy z 87-letnim maturzystą pokazują, jak łatwo dziś zamienić człowieka w cel cyfrowego linczu.
Posłuchaj audycji Kamila Wszołka.
Cała Polska trzyma kciuki za pana Józefa Perugę. 87 lat na karku i arkusz maturalny przed oczami – to piękna historia! Ale w sieci obok braw wylało się cyfrowe szambo. Widzieliśmy to zdjęcie: sala w Zielonej Górze, obok seniora dziewczyna w mini, w tle dziwne banery. Czy nasz najstarszy maturzysta naprawdę pomylił miasta i priorytety, czy ktoś tu z nas robi balona?
Szczerze? Mamy tu perfidny, cyfrowy ściek. To, co krąży po sieci, to nie jest rzeczywistość, tylko „halucynacja” algorytmu AI, i to na poziomie przedszkola. Twórcy tego fejka koncertowo się wyłożyli na detalach. Jakich? Spójrzmy na napisy na banerach. Widzimy tam literę "ł” z... ogonkiem, takim jak przy „ą” w polskim napisie „ogólnokształcące”? To podpis sztucznej inteligencji, która nie potrafi pisać, ale świetnie udaje, że wie, jak wyglądają litery. A Zielona Góra? AI „pogoniło” pana Józefa tam, bo algorytm skojarzył, że kiedyś pracował w Jeleniej Górze. Dla maszyny to jedno i to samo, dla nas – ewidentny fejk.
Dziewczyna w mini to najtańszy chwyt. Twórca wpisał w prompt postać młodej kobiety, żeby nadać zdjęciu memiczny charakter i dać paliwo trollom. To jest manipulacja najniższych lotów, którą niektórzy politycy łykają jak pelikany, żeby budować kapitał - niestety - na dyskryminacji i to ze względu na wiek. To jest ohydne przekonanie, że seniorowi czegoś „nie wypada”, albo że jest gorszy, bo nie klika w smartfona tak szybko jak nastolatek.
I tu dochodzimy do drugiego fejka: mema z „telefonem stacjonarnym”. Pojawia się sugestia, że pan Józef może mieć problemy na maturze ponieważ wniósł na salę telefon, ale na zdjęciu jest aparat z tarczą. I to już jest cyberprzemoc. Atakuje się człowieka, który uczy się z kaset magnetofonowych i starych podręczników, bo ma poważne problemy ze wzrokiem! Robienie z niego „technologicznego jaskiniowca” ma tylko jeden cel: odebrać mu godność i podważyć sens jego wysiłku. A prawda jest taka, że pan Józef zdaje w małej, specjalistycznej sali w Bolesławcu, z lupą w ręku i powiększonym drukiem.
Skąd w ludziach tyle jadu?Ten hejt to czysta projekcja kompleksów. Śmieją się ci, którzy często sami nie mają siły, by przeczytać choćby dwie książki w roku. Pan Józef urodził się w 1939 roku. Jako dziecko przeżył hitlerowski obóz dla dzieci w Łodzi, całe życie ciężko pracował jako strażak i kierowca. Teraz realizuje marzenie, którego wojna mu odmówiła.
To jest najlepsza lekcja pokory i ambicji, jaką polska młodzież mogła dostać w 2026 roku. Pan Józef zdał egzamin z człowieczeństwa dawno temu. A trolle? Oni oblewają ten egzamin codziennie.
Podsumowując: Bolesławiec, nie Zielona Góra; hart ducha, nie manipulacje AI. Panie Józefie – trzymamy kciuki!