W naszym radiowym cyklu „Prawda czy Fejk” przenosimy się nad Cieśninę Ormuz. To kluczowe kilkadziesiąt kilometrów wody, od których zależy stabilność światowego handlu. Amerykańska marynarka ogłosiła całkowitą blokadę, a Pentagon zapewnia: „Nasza zapora jest szczelna”. Tymczasem systemy śledzenia ruchu morskiego pokazują coś innego. Czy potężna flota rzeczywiście kontroluje tę wodę, czy to tylko wizerunkowa zasłona dymna?
Posłuchaj podcastu
Oficjalne komunikaty amerykańskiego dowództwa centralnego mówią o "żelaznym ryglu" i pełnej kontroli nad ruchem jednostek objętych sankcjami. Jednak już sama analiza danych Marine Traffic pokazuje istotną asymetrię między deklaracjami a rzeczywistością.
Spójrzmy na fakty. Tankowiec Rich Starry, jednostka objęta sankcjami, w środku nocy przeciął linię rzekomej blokady i kontynuował rejs na wschód. Dopiero gdy informacja o jego pozycji stała się publiczna dzięki cyfrowym systemom śledzenia, okręt zmienił kurs.
Kolejny przykład to jednostka Shabdis. Ten statek w ogóle nie musiał przebijać się przez blokadę. Wpłynął do portu Chabahar, który leży poza bezpośrednim zasięgiem amerykańskiego kordonu i pokonał setki kilometrów po wodach międzynarodowych.
Pentagon twierdzi, że nikt nie przeszedł. Dane satelitarne odpowiadają - widzimy te statki na pozycjach. Wniosek jest czysto techniczny. To, co usłyszymy od mocarstw, to często prawda życzeniowa.
Dzisiejsza blokada Ormuz przypomina bardziej sito niż mur. Marynarka Stanów Zjednoczonych może ograniczać ruch, ale nie jest w stanie wymazać faktów z map satelitarnych. Irańskie ładunki wciąż krążą w krwiobiegu handlu, mimo oficjalnych zapewnień o ich całkowitej izolacji.
W dobie powszechnego dostępu do danych cywilnych, komunikat wojskowy przestał być ostatecznym źródłem prawdy.