W internecie znowu straszą: wielkie nagłówki krzyczą o mrozach sięgających minus trzydziestu stopni już w listopadzie, a portale pogodowe wieszczą nam kolejną „zimę stulecia”. Wyciągać z szafy kożuchy i sanki, czy to znowu klasyczny pogodowy clickbait?
Posłuchaj
Kożuchy radzimy zostawić w szafie, a zamiast tego założyć filtr na internetowy nonsens. Z tą zimą stulecia to jest trochę jak z potworem z Loch Ness. Wszyscy o nim piszą co roku, ale nikt go nie widział. Mamy listopad, więc w sieci ruszył tradycyjny festiwal grozy.
Jeden z naszych ulubionych portali, który w kategorii krzykliwych nagłówków bije wszelkie rekordy, wytoczył najcięższe działa. "Minus 30 stopni już za chwilę". Brzmi groźnie, prawda? Człowiek zaczyna się zastanawiać, czy na gwałt nie kupować węgla. Diabeł, jak zawsze, tkwi w szczegółach. Dokładniej w ostatnim akapicie tego tekstu. Co tam czytamy? Autor przypomina, że w 1965 roku w Zamościu zmierzono minus 25 stopni i zaraz potem sam dodaje - "nic nie wskazuje na to, aby w tym roku miało się to powtórzyć, ale z pogodą nigdy nic do końca nie wiadomo".
Rozumiecie tę logikę? Skoro 60 lat temu było minus 25, to czysto teoretycznie teraz może trzasnąć minus 30, bo przecież nigdy nic nie wiadomo. Idąc tym tokiem myślenia, skoro latem termometry pokazały 40 stopni, to w przyszłym roku zacznijmy się szykować na 50 i smażenie jajecznicy na masce samochodu. Czysta fantastyka ubrana w prognozy pogody.
Jak wygląda rzeczywistość według komputerowych modeli Meteo, a nie bujnej wyobraźni redaktorów goniących za klikami? W pierwszej połowie listopada nie widać u nas żadnych arktycznych mrozów. Będą co najwyżej klasyczne jesienne przymrozki w nocy i nad ranem. Czyli dokładnie to, co o tej porze roku w Małopolsce powinno się dziać.
Co więcej, długoterminowe symulacje na cały przełom roku wskazują raczej na łagodniejszą zimę, cieplejszą niż wieloletnia norma, a nie powtórkę z epoki lodowcowej. Oczywiście traktujemy to jako ogólny trend, bo nikt na świecie nie potrafi ze 100% pewnością przewidzieć pogody na trzy miesiące do przodu.
Podsumowując, doniesienie o paraliżującym ataku zimy i 30 stopniowych mrozach w listopadzie to 100% fake. Internetowym prorokom zimy stulecia życzymy przede wszystkim chłodnego okładu na rozgrzane głowy.