Fałszywy mail o szkolnych wycieczkach do Lwowa „szlakami Bandery” wywołał burzę w sieci i polityczne komentarze. W audycji „Prawda czy fake?” sprawdzamy, jak łatwo dziś podszyć się pod instytucję państwową i dlaczego internet tak chętnie łapie emocjonalne przynęty.
Posłuchaj audycji Kamila Wszołka.
Ludzie przesyłają sobie screeny maili, z których wynika, że Ministerstwo Edukacji Narodowej wpadło na – delikatnie mówiąc – „kontrowersyjny” pomysł. Wycieczki szkolne do Lwowa „szlakami Bandery”. To brzmi jak polityczny granat wrzucony do szkolnego plecaka. Prawda czy fejk?
To jest fejk tak grubymi nićmi szyty, że widać go z drugiego końca Plant. Totalna „odklejka”, ale taka zaplanowana z zimną krwią. Ten granat narobił szumu, bo odpalił go, między innymi, jeden z posłów na platformie X. I nagle temat pojawił się przy niedzielnym obiedzie.
Temat, który uderza w najczulsze struny: naszą historię i bezpieczeństwo dzieciaków. Dyrektorzy szkół faktycznie dostawali maile o wycieczkach? Tak. O czym też informowali w social mediach. Wyobraź sobie taką scenę: dyrektor otwiera rano pocztę, jeszcze nie dopił kawy, a tam propozycja: „Hej, wyślijcie dzieciaki do Lwowa, pozwiedzamy miejsca związane z Banderą”. Brzmi groźnie, prawda? Ale teraz, uwaga, otwieramy szerzej nasze detektywistyczne oko. Co jest nie tak z tym mailem? Przecież wyglądał jak oficjalne pismo.
I tu jest pies pogrzebany! Wiadomość została wysłana z adresu w domenie gmail.com. No kochani, umówmy się! Gdyby ministerstwo pisało do szkół z darmowej poczty, to równie dobrze premier mógłby ogłaszać budżet państwa na TikToku w przerwie między tańcem a gotowaniem zupy. Może więc ministerstwo szuka oszczędności na darmowych kontach pocztowych?
Nie ma takiej opcji! Każdy oficjalny mail z resortu musi kończyć się dumnym: @men.gov.pl Jeśli widzicie tam „gmail”, „poczta kropka pl” czy innego „buziaczka”, możecie być pewni: to nie urzędnik, ale troll, który chce nam podnieść ciśnienie. Zresztą MEN błyskawicznie wydało dementi: żadnych„ szlaków Bandery nie ma i nigdy nie będzie.
Po co w ogóle ktoś robi taką „wrzutkę”? Komu to służy? Cel jest stary jak świat: skłócić nas. Sprawić, żebyśmy patrzyli na Ukraińców wilkiem i bali się o własne dzieci. Czysta socjotechnika. Podobne numery już były – pamiętacie fałszywe wezwania do wojska o których też rozmawialiśmy w Radiu Kraków ? To ta sama fabryka bzdur.
Morał jest prosty: jeśli mail wywołuje u ciebie nagły skok tętna i chęć natychmiastowego udostępnienia go dalej ze świętym oburzeniem – weź głęboki oddech. Sprawdź końcówkę adresu. Bo w tym przypadku prawda siedzi w oficjalnej domenie, a fejk schował się w darmowej poczcie. Werdykt? Czysty fejk! Nie dajmy się robić w konia!