Mimo ostrzeżeń, oszustwa finansowe wciąż zbierają swoje żniwo. Metoda „na pracownika banku” jest jedną z najczęstszych i co jakiś czas powraca. Skąd się to bierze, że mimo tylu kampanii informacyjnych, wciąż dajemy się nabrać?
Posłuchaj podcastu Kamila Wszołka
Mamy tu niestety trochę klasykę gatunku. Scenariusz, który działa, bo bazuje na dwóch silnych emocjach - strachu i zaufaniu. Kiedy oszust dzwoni, od razu alarmuje: pieniądze na koncie są zagrożone. Kto by się nie przestraszył? A przecież, gdy ktoś podaje się za pracownika banku, odruchowo wierzymy, że naprawdę chce nam pomóc.
I teraz ważna sprawa - ci oszuści to prawdziwi aktorzy. Działają pewnie, szybko, używają bankowego żargonu, żeby zyskać nasze zaufanie. I szybko podrzucają rozwiązanie, proponując tak zwane konto techniczne. No i klik, pieniądze są przelewane. I co ciekawe, mimo tylu kampanii, ten schemat ciągle działa. Ludzie często myślą, „mnie to nie dotyczy”, albo „ja się nie nabiorę”. Tymczasem właśnie wtedy łatwo wpaść w sidła, kiedy czujemy się pewni.
Oszustwa "na pracownika banku". Tych danych nigdy nie podawaj!
Co zrobić, żeby się przed tym ustrzec? Po pierwsze, nie bójmy się zakończyć połączenia i samodzielnie zadzwonić na oficjalną infolinię banku. Jeśli cokolwiek brzmi podejrzanie, przerwijmy rozmowę. I jeszcze jedno, nikt z banku nie będzie nas prosił o przelewanie środków na jakieś konto techniczne. Jak mawia klasyk, ufaj, ale sprawdzaj. Choć w tym przypadku lepszą strategią będzie sprawdzaj, zanim zaufasz.