Wtorek, 27 paź 8 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

DSA w polskim prawie: tarcza przed hejtem czy kij na debatę publiczną?

Rząd szykuje ustawę, która pozwoli blokować nielegalne treści w internecie, od mowy nienawiści po pirackie filmy i oszustwa. Decyzje o blokadzie mają wydawać Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji i prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Czy takie rozwiązanie to jest realna tarcza przed patologiami w sieci? Czy też raczej kij, którym można przyłożyć również w debacie publicznej?

DSA w polskim prawie: tarcza przed hejtem czy kij na debatę publiczną?
Fot. Pexels

Posłuchaj programu

Czy rząd wymyśla sobie jakieś nowe, dziwne przepisy, żeby nam coś zablokować? Nie. To dostosowanie naszego prawa do unijnego rozporządzenia, a konkretnie do aktu o usługach cyfrowych, w skrócie DSA.

Unia Europejska stwierdziła, że nie może być tak, że platformy internetowe, takie jak Facebook, TikTok czy YouTube, robią co chcą i nie biorą żadnej odpowiedzialności za to, co użytkownicy wrzucają do sieci. Te platformy zarabiają gigantyczne pieniądze na reklamach, a jednocześnie są pełne fake newsów, dezinformacji, mowy nienawiści i hejtu. I tu wchodzi unijny akt o usługach cyfrowych, cały na biało.

To pierwsze takie rozporządzenie na świecie, które nakłada na te platformy konkretne obowiązki. Mają dbać o to, żeby było bezpiecznie, no i jest też szansa, że za niektóre treści w sieci ktoś wreszcie odpowie. A mówimy tu o rzeczach naprawdę grubych, takich jak handel ludźmi, pornografia z udziałem dzieci, nawoływanie do zabójstwa, groźby czy oszustwa na platformach sprzedażowych.

Projekt ustawy przewiduje, że różne organy państwowe, takie jak policja, prokuratura, a nawet straż graniczna będą mogły żądać usunięcia treści. Ale także my, zwykli obywatele, użytkownicy internetu. Na przykład jeśli padliśmy ofiarą phishingu, oszustwa na platformie sprzedażowej albo ktoś nas mocno hejtuje, możemy to zgłosić.Po tym zgłoszeniu ma zapaść decyzja, czy treści zostaną usunięte. Co ciekawe, autor posta dostanie informację i dwa dni na obronę.

Z drugiej strony faktycznie krytycy podnoszą, że nie ma odwołania administracyjnego, tylko droga sądowa i to może budzić obawy. Po pierwszych wersjach ustawy podnosiły się także głosy, że grozi to cenzurą i że polski rząd będzie mógł blokować treści, które są dla niego niewygodne. Pamiętajmy jednak, że lista treści jest zamknięta i dotyczy bardzo konkretnych przypadków.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Nowy Sącz: Trzy przedszkola do likwidacji. Radni przegłosowali uchwały mimo protestów

  • Wisła Kraków przedłużyła kontrakty z czterema piłkarzami. Kluczowi obrońcy zostają przy Reymonta

  • Tomasz Siemieniec ostro o Cracovii: Nie widzę szans ani na wygranie derbów, ani na utrzymanie

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"