Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Dron z Bałtyku, fejk z internetu. Kto tym razem popłynął?

Wojsko wyłowiło z Bałtyku obiekt przypominający rosyjskiego drona typu Gerbera. Zaraz potem w internecie pojawiło się przerobione zdjęcie z polskim prefiksem „SP”, które podchwyciły także duże media. Fałszywa fotografia wystarczyła, żeby wywołać informacyjny chaos i podsycić teorie spiskowe.

Dron z Bałtyku, fejk z internetu. Kto tym razem popłynął?
Według wstępnych ustaleń wojska i służb jest to rosyjski dron wojskowy nowego typu „Gerbera”. (ad) PAP/Marcin Bielecki

Posłuchaj audycji Kamila Wszołka.

Zaczęło się od twardego wojskowego konkretu. Minister obrony narodowej oficjalnie powiedział: „Wojsko wyłowiło z Bałtyku maszynę”. Na autentycznych zdjęciach widać obiekt z żółtymi napisami i rosyjską cyrylicą, podobnymi do oznaczeń, które Rosjanie umieszczają na swoich dronach typu Gerbera. Takich samych, które wcześniej naruszały przestrzeń powietrzną u nas czy w państwach bałtyckich. Sytuacja była poważna, ale wtedy do gry weszła radosna twórczość internetowa.

Ktoś wziął sprawę w swoje ręce, odpalił sztuczną inteligencję albo program graficzny i dopisał białą farbą polski prefiks „SP”, czyli oznaczenie znane choćby z awionetek aeroklubowych. Powstał cyfrowy potworek, który media, w tym duże stacje telewizyjne, podchwyciły błyskawicznie.

Co gorsza, generał na antenie telewizji ocenił tę fałszywkę jako nowoczesny polski dron uderzeniowy. Eksperci od grafiki łapali się za głowy, kancelaria premiera biła na alarm, a w sieci zaczęły krążyć teorie spiskowe, że znowu ktoś nas okłamuje. No bo przecież to nasz sprzęt.

To jest chyba najsmutniejsze w tej historii. Wcale nie potrzebujemy rosyjskich botów, żeby wywołać panikę. Nasi rodzimi twórcy internetowi i, niestety, bezmyślne powielanie materiałów przez tradycyjne media zrobiły całą robotę.

Fotografia w końcu zniknie, dementi pójdą w świat, ale w głowach wielu ludzi zostanie posmak nieufności: „E tam, wyłowili, nie wyłowili. Wiadomo, że nas okłamują”.

Dlatego na przyszłość proponuję prostą zasadę: zanim uwierzymy, że polskie wojsko testuje drony z cyrylicą namalowaną przez algorytm, zróbmy głęboki wdech i sprawdźmy źródła. Bo w morzu internetowych bzdur naprawdę łatwo utonąć szybciej niż w Bałtyku.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"