Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Czy medialnym gigantom opłaca się... promowanie bzdur?

Temat-rzeka: media społecznościowe i ten nieustający zalew nieprawdziwych informacji. Platformy niby z tym walczą, ale jednocześnie fake newsy mają się świetnie. Czy to naiwność, czy może cyniczny model biznesowy? Czy tym gigantom po prostu opłaca się promować bzdury?

Czy medialnym gigantom opłaca się... promowanie bzdur?
Fot. Pexels

Posłuchaj podcastu

To jest pytanie przynajmniej za milion lajków. Skoro pytanie ma takie zasięgi, to odpowiedź jest brutalnie prosta. Niestety, to nie naiwność, to jest żelazna i brutalna ekonomia uwagi. Wyobraźmy sobie platformy jako gigantyczne centra handlowe. Ich cel? Mamy spędzić w środku jak najwięcej czasu, bo im dłużej tam jesteśmy, tym więcej reklam zobaczymy, a to jest ich tlen.

Tu wkraczają algorytmy, nasi cyfrowi sprzedawcy treści. One nie są zaprogramowane, żeby promować prawdę. One są zaprogramowane do promowania zaangażowania. Co nas najbardziej angażuje? Właśnie to, co uderza w nasze najsilniejsze emocje. Strach, oburzenie, sensacja, kontrowersja.

Prosty przykład? Post o nowym rozkładzie jazdy tramwajów. No mówiąc wprost, nuda. Zobaczy go może garstka. A post, że władze planują zburzyć popularny park, żeby postawić tam tajne laboratorium? Proszę bardzo, to jest gotowa bomba emocjonalna. Ludzie się wściekają, komentują, algorytm na to patrzy i kombinuje. Oho, to jest hit, pokażemy to kolejnym stu tysiącom. No i proszę, totalna bzdura, ale platforma na niej zarabia krocie.

Naukowcy potwierdzili to już wielokrotnie. Priorytetem jest treść, która rezonuje z emocjami. Co gorsza, platformy czasem same podkładają ogień pod ten kocioł. Meta, właściciel Facebooka i Instagrama, zrezygnowała z niezależnych zewnętrznych weryfikatorów. Wprowadziła takie notatki społeczności. Użytkownicy mają się wzajemnie poprawiać. Brzmi szlachetnie? No tak, ale haczyk jest taki, że nawet jeśli pod postem pojawi się informacja, że to jest totalna bujda, platforma nie ograniczy jego zasięgu. Informacja, śmieć i tak doleci do milionów. Organizacje fakt-checkingowe mocno to skrytykowały. To jest pozwolenie, a nawet zachęta do mieszania w głowach. Zwłaszcza w okresie wyborów.

Dopóki ten model jest oparty na walucie zwanej naszą uwagą, a nie na walucie zwanej rzetelnością, dopóty będziemy patrzeć, jak totalne głupoty rozprzestrzeniają się z prędkością światła. Algorytmy to nie są źli ludzie, to są maszyny do zarabiania pieniędzy. Jeśli kłamstwo sprzedaje się lepiej niż prawda, maszyna wybierze kłamstwo. Taka jest zasada brutalnej ekonomii uwagi.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"