Przeglądanie mediów społecznościowych przypomina od jakiegoś czasu chodzenie po polu minowym. Gdzie się nie kliknie, tam wybuch. "Szokujące odkrycie". "Tego nikt się nie spodziewał". "Polska wstrzymała oddech". Clickbait goni clickbait. Czy my jesteśmy skazani na to cyfrowe naciąganie i po co właściwie media to robią?
Posłuchaj podcastu
Jesteśmy skazani, dopóki nasze kliknięcia są szybsze od naszego krytycznego myślenia. Clickbait to nic innego, jak cyfrowy włam do tej części naszego mózgu, która odpowiada za strach i za ciekawość. Mechanizm jest prosty - tytuł ma wywołać emocjonalny pożar. Masz się bać. Masz się wściec. Masz poczuć, że coś cię omija.
Treść? Treść jest drugorzędna. Liczy się tylko to, żebyś kliknął i zobaczył reklamy. Żeby nie być gołosłownym, przyniosłem do studia absolutnego mistrza w tej dyscyplinie. Trafiłem na artykuł pogodowy, który powinien trafić do podręczników marketingu albo do kosza. Tytuł na portalu brzmi jak wyrok. "W grudniu mróz, jakiego w Polsce nie było od wielu lat". Czytasz to i co robisz? Oczami wyobraźni widzisz zasypane pociągi, pęknięte rury i siebie w trzech parach skarpet.
Klikasz z przerażenia, żeby sprawdzić, kiedy uderzy ta polarna bestia. Tu zaczyna się ta magia clickbaitu. Wchodzisz w artykuł, a tam lekcja historii. Autorzy wspominają mróz w 1996 roku w Bieszczadach. To jest ten fakt, na którym zbudowano nagłówek. Czytasz dalej, szukając prognozy na dziś. Przebrnąłeś przez sześć akapitów o zimach, z czasów, gdy telefon miał tarczę. W końcu trafiasz na kluczowe zdanie.
Kiedy ten mróz? Nigdy. Zacytujmy treść tego samego artykułu, który straszył mrozem wszechczasów. "Na szczęście w prognozach długoterminowych nie widać nadejścia silnych mrozów. Co więcej, ujemnych temperatur nie będzie nawet w nocy". Tytuł krzyczy - "Syberia", a treść szepcze - "wiosna". Nawet plus 10 stopni.
To jest właśnie ta patologia clickbaitu w czystej postaci. Tytuł i treść dwa obce byty, które nawet nie podały sobie rąk. Clickbait żywi się naszym strachem, więc najlepszą obroną jest spokój i czytanie małym druczkiem.
Zima stulecia na razie odwołana i to przez tych samych ludzi, którzy ją zapowiedzieli.