W sieci huczy od teorii spiskowych, a oczy Światowej Agencji Wywiadowczej są zwrócone na Teheran. Czy nowy najwyższy przywódca Iranu Modżtaba Chamenei w ogóle istnieje, czy jest tylko duchem w państwowej telewizji? Przywódca Iranu zabrał głos po raz pierwszy. Irańska telewizja państwowa wyemitowała pierwsze publiczne oświadczenie nowego najwyższego przywódcy duchowego Iranu, ale to oświadczenie przeczytał dziennikarz. Nie zrobił tego sam ajatollah. Oficjalnie jest ranny, ale żywy. Nieoficjalnie niektórzy twierdzą, że jego nominacja to jest wielka mistyfikacja, a on sam zginął w tym samym ataku co jego ojciec. Co o tym wiemy?
Posłuchaj podcastu
Brzmi to jak thriller szpiegowski, ale stawka jest śmiertelnie poważna. Mamy człowieka zagadkę. Modżtaba przejął stery po ojcu, który zginął 28 lutego w potężnym ataku Izraela, ale od tamtej pory nikt go nie widział. W telewizji wystąpił tylko prezenter, który odczytał oświadczenie o pomszczeniu krwi męczenników i to wystarczyło, żeby internet zapłonął.
Eksperci sugerują, że reżim może celowo karmić nas mitem o żyjącym liderze, żeby kraj nie oszalał z chaosu. Wszak jeśli szef nie pokazuje twarzy, to każdy pyta, czy on w ogóle jeszcze oddycha.
Czy to jest w ogóle możliwe, żeby w dobie satelitów, dronów tak długo okrywać ewentualną śmierć lidera? Czy to nie jest po prostu wielki polityczny blef? Gdy zejdziemy na ziemię i posłuchamy ekspertów, obraz się nieco zmienia. Scenariusz wielkiego oszustwa jest mało prawdopodobny z jednego powodu. Iran jest w stanie wojny. W takim systemie musi istnieć jasny ciąg przywódczy. Wojsko i służby muszą wiedzieć, komu salutują i kto wydaje rozkazy.
Ogłoszenie lidera-hologramu byłoby dla reżimu samobójstwem wizerunkowym. Wyobraźmy sobie, że prawda wychodzi na jaw w środku kryzysu. Byłby to koniec systemu. Służby nie mogą sobie pozwolić na taką dziurę w dowodzeniu.
Skoro nowy ajatollah żyje i rządzi, to dlaczego nie wyjdzie do ludzi? Chodzi o strach. The Guardian podał, że izraelski wywiad przez dekady tak głęboko zinfiltrował irańskie struktury, że agenci wiedzieli nawet, o której godzinie ajatollah pije herbatę. Skoro w 60 sekund potrafili zdmuchnąć niemal całe dowództwo, to Modżtaba po prostu boi się wystawić nos ze schronu.
Według ambasadora Iranu na Cyprze, nowy lider został ranny w nogi i w rękę. Irańskie służby mają problem, bo nie upilnowały ojca, więc teraz w panice kazały synowi zniknąć pod ziemią.
Mamy tu też ciekawy wątek kulturowy. W Iranie, gdy sytuacja jest kryzysowa, buduje się mgłę. Udziela się wymijających odpowiedzi.
Podsumowując, wszystko wskazuje na to, że Modżtaba żyje, ale siedzi w teherańskim bunkrze tak głęboko, że nie dociera tam nawet światło kamer. To nie jest fejk, to po prostu brutalna walka o przetrwanie w cieniu wszechobecnych szpiegów.