Tytułowy miecz i żelazny pręt to kaznodziejskie atrybuty, o których mówił „apostoł Brazylii” - José de Anchieta, jezuita beatyfikowany przez Jana Pawła II w 1980 roku, kanonizowany przez Franciszka w roku 2014. Rola Kościoła w kolonizacji Ameryki jest bardzo nieoczywista, z jednej strony bowiem nie ma wątpliwości, że niektórzy misjonarze nie tylko stanowili asystę brutalnych konkwistadorów, ale sami też dopuszczali się zbrodni, z drugiej – gdyby nie oni los rdzennych Amerykanów byłby jeszcze gorszy, niż ten, którego doświadczyli.
Posłuchaj wypowiedzi
Jak zauważa prof. Rafał Łętocha z Instytutu Religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego:
- to właśnie dzięki misjonarzom towarzyszącym Cortezowi mamy relacje o bestialstwach, które miały tam miejsce. Ci ludzie w habitach podążający za konkwistadorami byli wstrząśnięci tym, jak zachowywali się ci żołdacy. Misjonarze opisywali między innymi, że bez powodu zarzynano przypadkowo napotkanych ludzi, porywano kobietom dzieci i rzucano je na pożarcie psom.
I to wszystko, przynajmniej w teorii, w imię Boga. Cortez upstrzył przecież Meksyk krzyżami, Pizarro założył w Cuzco pierwsze w świecie andyjskim biskupstwo. Celem wszystkich wypraw do Ameryki, od tej pierwszej – wyprawy Kolumba – miało być „poszerzenie Królestwa Bożego na ziemi”.
Konkwistadorzy, podbijając kolejne tereny, posługiwali się „Requerimiento”, dokumentem, który odczytywali (po hiszpańsku) podbijanym ludom, wzywając je do nawrócenia się, przyjęcia prawdziwej wiary i uznania władzy papieża.
- A jeśli tego nie uczynicie lub przewrotnie ociągać się będziecie, oświadczamy, że z boską pomocą wystąpimy przeciwko wam z całą naszą potęgą i wydamy wam wojnę wszędzie i wszelkimi środkami, i nałożymy wam jarzmo, i zmusimy do posłuszeństwa wobec Kościoła i Majestatu Ich Królewskich Mości, i zabierzemy wam żony i dzieci, i uczynimy z nich niewolników, i sprzedamy ich, i będziemy nimi rozporządzać zgodnie z wolą Majestatu Ich Królewskich Mości, i zabierzemy wam wasze dobra, i uczynimy wam wszelkie zło i szkody, jakie będą w naszej mocy.
Czynienie tego „zła i szkód” szybko spotkało się jednak z silnym oporem części misjonarzy, a za ich wpływem także władz kościelnych i świeckich w Rzymie i Madrycie. Najsłynniejszym szesnastowiecznym obrońcą rdzennych Amerykanów był hiszpański dominikanin Bartolomé Las Casas, który spisał i rozprzestrzenił w Europie „Krótką historię o wyniszczeniu Indian”.
Głosy oburzenia i sprzeciwu ze strony misjonarzy doprowadziły do tego, że już w 1512 roku ogłoszono Prawa z Burgos (hiszp. Leyes de Burgos), pierwsze prawa przyznane rdzennym Amerykanom; w 1537 roku Paweł III wydał bullę Sublimis Deus, w której jednoznacznie rozstrzygnął, że „Indianie naprawdę są ludźmi i są zdolni do rozumienia wiary katolickiej” (co wcześniej było kwestią dyskusyjną); w 1542 roku król Hiszpanii Karol I (znany później jako cesarz rzymski – Karol V) wydał Prawa Nowe (Leyes Nuevas).
Prof. Łętocha: tu po pierwsze nie ma już żadnych wątpliwości, że rdzenni Amerykanie są ludźmi, po drugie prawa te zabraniały obracania ich w niewolę, po trzecie Karol I uczynił ich obywatelami i poddanymi korony. Anglicy w Ameryce północnej nie zrobili tego nigdy, a w Stanach Zjednoczonych rdzenni Amerykanie zostali uznani za obywateli dopiero w 1924 roku
Nie ma wątpliwości, że los rdzennych Amerykanów podległych katolikom był nieco lepszy, niż tych, których ziemie zostały podbite przez państwa protestanckie. W niektórych okresach można wręcz mówić o rozkwicie kulturalnym, społecznym i gospodarczym. Najlepszym na to przykładem są tak zwane redukcje paragwajskie.
Prof. Łętocha: to był niezwykły fenomen. Jezuici na terytorium współczesnego Paragwaju, Argentyny oraz Brazylii zorganizowali konfederację kilkudziesięciu społeczności rządzonych wedle trochę utopijnych zasad – nie obowiązywała tam własność indywidualna, rdzenni członkowie redukcji mieli wpływ na ich zarządzanie, kara śmierci była zakazana. Redukcje świetnie funkcjonowały przez 150 lat, powstała wspaniała architektura, rdzenni Amerykanie okazali się bardzo uzdolnieni muzycznie i technicznie, produkowali na przykład zegary.
Redukcje, które w szczytowym okresie liczyły 100 tysięcy mieszkańców, zostały zlikwidowane w XVIII wieku po wypędzeniu z Hiszpanii i Portugalii jezuitów. Niektóre próbowały się bronić, bunty były krwawo tłumione.
Rdzenni Amerykanie od samego początku wykorzystywani byli do niewolniczej pracy, także po 1542 roku właściciele plantacji znajdywali sposoby i wymówki, które pozwalały im eksploatować miejscową ludność. Ponieważ jednak na terenach podbitych przez Hiszpanię było to utrudnione (Leyes Nuevas), a przede wszystkim ze względu na ogromną depopulację Ameryki – pod koniec XVI wieku przede wszystkim ze względu na przywleczone przez Europejczyków choroby liczba ludności mogła się zmniejszyć nawet o 90% (!), niemal od samego początku do Ameryki zaczęto też przywozić niewolników z Afryki. Sprzeciw wobec tej zbrodni w Kościele był znacznie mniejszy niż w przypadku niewolenia rdzennych Amerykanów…
Prof. Łętocha: uznano, że skoro Indian nie można obracać w niewolników, no to trzeba sobie jakoś inaczej radzić... Tłumaczono pokrętnie, że czarni mieszkańcy Afryki sami sprzedają się w niewolę. Jeszcze w XIX wieku żyły też osoby, które broniły instytucji niewolnictwa, powołując się przy tym na Biblię.
Badacze szacują, że pomiędzy XVI i XIX wiekiem z Afryki przez Atlantyk przewieziono od 10 do 25 milionów Afrykanów. W koloniach francuskich niewolnictwo zniesiono dopiero w 1848, w USA w 1865, a w Brazylii w 1888 roku.