Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Kupa szczęścia. Naczelne nigdy nie pojmą psiej fascynacji odchodami

Ludzie ominą szerokim łukiem, szympanse rzucą opiekunom w twarz. Dopiero psy docenią "wagę" tematu. Odchody to fascynujący rozdział w życiu zwierząt, które kierują się w życiu głównie węchem a nie wzrokiem.

Posłuchaj wypowiedzi


Każdy opiekun psa zna tę sytuację: szybki spacer zamienia się w niekończące się przystanki przy każdym źdźble trawy. „Dlaczego to takie ważne?” – pyta wielu właścicieli.

Profesor Urbaniak porównuje to do naszego sprawdzania Instagrama czy Facebooka w tramwaju. Psy po prostu „czytają newsy” – dowiadują się, kto był w okolicy, w jakiej jest kondycji, a zostawiając własny ślad – przekazują informacje innym.

Psy poprzez odchody i mocz rozpoznają swoją własną tożsamość, czy autoidentyfikację, odróżniają swoje własne od innych, a więc mają jakieś poczucie sobości, tak mówiąc filozoficznie. Spacer z psem to nie tylko ruch, ale także społeczny rytuał. Dlatego wybór miejsca na „załatwienie się” bywa tak trudny – pies szuka najlepszego punktu, w którym zostawi wiadomość innym czworonogom

– wyjaśnia prof. Marcin Urbaniak

Wstręt 

Zachowanie psów pokazuje, że nie są one tylko „prostymi nosami na czterech łapach”. Kiedy pies intensywnie wącha, a potem nagle gwałtownie odskakuje, to efekt wrodzonego mechanizmu obronnego – reakcji na potencjalne ryzyko bakteryjne. To właściwie nic innego jak dobrze nam znany "wstręt".

Zupełnie inaczej rzecz ma się w przypadku odchodów kocich. Te należą do najatrakcyjniejszych dla nosa psowatych. To dlatego, że koty trawią białko mniej efektywnie, więc w ich odchodach zostaje sporo wartościowych resztek. To dla psa pachnie i smakuje jak coś wyjątkowego.

Nie zawsze jest to jednak niewinna ciekawostka. Regularne „podjadanie” odchodów (tzw. koprofagia) może oznaczać problemy – od nudy i stresu, po niedobory żywieniowe. Wtedy warto skonsultować się z weterynarzem.

Świat naczelnych wygląda nieco inaczej. Małe szympansy mają w zwyczaju robić dorosłym „psikusy” – rzucają w nich własnymi odchodami. Efekt? Ofiara budzi się z krzykiem i obrzydzeniem, a młode rechoczą ze śmiechu. Tu widać kolejny krok ewolucji emocji – pojawia się element estetycznego zniesmaczenia, czego u psów nie obserwujemy.

Wzrokowcy kontra węchowcy

Kluczem do zrozumienia różnic jest sposób odbierania świata. Człowiek i inne naczelne to wzrokowcy – kategorie „estetyki” czy „brzydoty” tworzą się głównie poprzez oczy. Psy natomiast są węchowcami. To dlatego niektóre psie zachowania (jak fascynacja cudzymi kupami) wydają się nam kompletnie niezrozumiałe. My, ludzie, mamy jeszcze jedną cechę – czasem nie zdajemy sobie sprawy, że odchody otaczają nas także w przestrzeni naturalnej. Często nie odróżniamy ich od ściółki leśnej czy szyszek. Ale wystarczy, że na eleganckim talerzu zobaczymy rysunek kupy, a nawet najsmaczniejsze danie przestaje kusić. Wzrok wygrywa z nosem.


Co psy czytają nosem, a szympansy rzucają w twarz. Fascynujący świat odchodów

W „Kole Naczelnych” Anna Piekarczyk i prof. Marcin Urbaniak wzięli na warsztat temat, który zwykle wywołuje skrzywienie nosa – odchody. Ale okazuje się, że kupa to nie tylko problem estetyczny, lecz prawdziwe źródło informacji, emocji i… psot.

Psie „gazety zapachowe”

Każdy opiekun psa zna tę sytuację: szybki spacer zamienia się w niekończące się przystanki przy każdym źdźble trawy. „Dlaczego to takie ważne?” – pyta wielu właścicieli. Profesor Urbaniak porównuje to do naszego sprawdzania Instagrama czy Facebooka w tramwaju. Psy po prostu „czytają newsy” – dowiadują się, kto był w okolicy, w jakiej jest kondycji, a zostawiając własny ślad – przekazują informacje innym.

– „Psy poprzez odchody i mocz rozpoznają swoją własną tożsamość, czy autoidentyfikację, odróżniają swoje własne od innych, a więc mają jakieś poczucie sobości, tak mówiąc filozoficznie” – wyjaśnia prof. Marcin Urbaniak

A co z nami?

My, ludzie, mamy jeszcze jedną cechę – czasem nie zdajemy sobie sprawy, że odchody otaczają nas także w przestrzeni naturalnej. Często nie odróżniamy ich od ściółki leśnej czy szyszek. Ale wystarczy, że na eleganckim talerzu zobaczymy rysunek kupy, a nawet najsmaczniejsze danie przestaje kusić. Wzrok wygrywa z nosem.

A co z nami?

My, ludzie, mamy jeszcze jedną cechę – czasem nie zdajemy sobie sprawy, że odchody otaczają nas także w przestrzeni naturalnej. Często nie odróżniamy ich od ściółki leśnej czy szyszek. Ale wystarczy, że na eleganckim talerzu zobaczymy rysunek kupy, a nawet najsmaczniejsze danie przestaje kusić. Wzrok wygrywa z nosem.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Groźny wypadek na rynku w Nowym Sączu. BMW wjechało na chodnik i potrąciło pieszego

  • Olkuska bomba ekologiczna do likwidacji. Jest chętny na wywóz 800 ton odpadów

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu