Wtorek, 27 paź 8 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Niemiecki odwet na polskiej wsi

To w większości zapomniane zbrodnie czasu II wojny światowej. Represje dotknęły tysiące polskich wsi. W wielu wymordowano większość mieszkańców, zniszczono w części lub w całości zabudowę. Symbolem stała się wieś Michniów w województwie świętokrzyskim, w której w ciągu dwóch dni - 12 i 13 lipca 1943 roku - Niemcy zamordowali ponad 200 mieszkańców, najmłodszą ofiarą był dziewięciodniowy Stefan. W dniu 13 lipca 1943 r. Michniów przestał istnieć. Wszystkie domy i zabudowania gospodarcze zostały spalone. Dzień rozpoczęcia pacyfikacji Michniowa został w 2017 roku ustanowiony Dniem Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej. O pacyfikacji polskiej wsi w programie RK i IPN „Posłuchaj historii” mówili dr Dawid Golik - historyk i politolog, wykładowca w Instytucie Historii UJ, koordynator prac Pionu Poszukiwań i Identyfikacji IPN w Krakowie, oraz dr Marcin Chorązki z oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Krakowie. Program prowadziła Jolanta Drużyńska.

Niemiecki odwet na polskiej wsi
Pacyfikacja Michniowa w lipcu 1943 roku/ Foto wikipedia

J.Drużyńska rozmawia z D. Golikiem i M. Chorązkim

Niemiecki odwet na polskiej wsi

Niemiecka polityka okupacyjna w Generalnym Gubernatorstwie (GG) przez cały okres wojny ewoluowała. Dotyczyło to także polskiej wsi, która początkowo traktowana była przede wszystkim jako pole do rabunkowej eksploatacji gospodarczej – zarówno poprzez obowiązkowe kontyngenty, jak też przymusowy zaciąg pracowników do robót na terenie III Rzeszy oraz służbę młodzieży w ramach Baudienstu.

Ucierpiały także majątki ziemskie, których część została przekazana pod zarząd niemiecki. Osobny, dramatyczny los spotkał także zamieszkującą tereny wiejskie ludność żydowską, która została niemal w całości wymordowana w ramach Akcji „Reinhardt”. Wyjątkowy charakter miały też wymierzone w polską wieś akcje wysiedleńcze – zarówno dotykające ludności z ziem wcielonych do III Rzeszy (np. Akcja „Saybusch” na Żywiecczyźnie), jak też realizowanych już w ramach Generalnego Planu Wschodniego (np. pacyfikacja Zamojszczyzny mająca być pierwszym etapem kolonizowania tego regionu przez ludność niemiecką).

Na przełomie 1942 i 1943 r. Niemcy zaczęli patrzeć na polską wieś także jako na groźne zaplecze dla rodzących się grup zbrojnego oporu. Podobnie jak w 1940 r., kiedy krwawo rozprawiano się z miejscowościami wspierającymi Oddział Wydzielony WP mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala”, tak i w tym przypadku władze niemieckie zdecydowały się na ostrą reakcję na wszelkie przejawy pomocy podziemiu. Dla dystryktu krakowskiego GG, obejmującego zarówno Małopolskę, jak też Podkarpacie, nasilenie tego typu akcji odwetowych przypadło na drugą połowę 1943 r. Dotykały one tych miejscowości, w których odnotowywano aktywność grup partyzanckich lub które stanowiły bazę rekrutacyjną i zaopatrzeniową dla „leśnych”.

Dla Niemców nie miało znaczenia, czy chodziło o pierwsze oddziały partyzanckie AK, grupy związane z podziemiem narodowym, czy też działające często na pograniczu aktywności antyniemieckiej i rabunkowej komórki komunistycznej GL. W każdym przypadku zakładali, że jakakolwiek pomoc dla tych grup musi być karana śmiercią, a odwet przybierał często charakter odpowiedzialności zbiorowej mieszkańców danej wsi czy osiedla.

Płonąca wieś na Kielecczyżnie/ fot. wikipedia

W działania pacyfikacyjne zaangażowani byli przede wszystkim funkcjonariusze niemieckiej policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa – z pionów Gestapo i Kripo, jak też niemiecka żandarmeria wspierana przez podległą jej służbowo policję „granatową”, a niekiedy także – na potrzeby większych operacji – niemieckie wojsko. W większości przypadków akcje miały charakter obławy, podczas której otaczano teren wsi, przeszukiwano domy i przy pomocy przygotowanych wcześniej list, sporządzonych na podstawie donosów konfidentów lub zeznań pochwyconych konspiratorów, aresztowano wybrane osoby, po czym następowało ich rozstrzelanie.

W innych wypadkach odwet dotykał całej zbiorowości i przeradzał się w bezładną i chaotyczną strzelaninę połączoną z rabunkiem mienia oraz podpalaniem gospodarstw. Zdarzały się też akcje realizowane po cichu, przez złożone z funkcjonariuszy niemieckich oddziały pozorowane, przebrane za partyzantów i realizujące działania prowokacyjne – często polegające na mordowaniu konkretnych osób lub rodzin wspierających podziemie.

Na terenie obecnego województwa małopolskiego akcje pacyfikacyjne, w których jednorazowo ginęło od kilku do kilkudziesięciu Polaków, objęły w samym 1943 r. niemal sto miejscowości. Do symboli urosły zbrodnie w Nasiechowicach (4 czerwca 1943 r.), Krzeczowie (20 czerwca 1943 r.), Kaszowie (1 lipca 1943 r.), Liszkach (4 lipca 1943 r.) Radwanowicach (21 lipca) czy będącej już wówczas w granicach Krakowa Woli Justowskiej (28 lipca 1943 r.). Kilkukrotnie pacyfikowane były także podhalańskie wsie Waksmund i Nowe Bystre. Tylko w wymienionych wyżej miejscowościach śmierć poniosło w 1943 r. blisko 250 osób.

Te zapomniane nieco zbrodnie, kontynuowane przez Niemców także w roku 1944, zasługują na szczególne upamiętnienie i przypomnienie – zwłaszcza w środowiskach lokalnych, tam gdzie na miejscowych cmentarzach odnaleźć można mogiły zamordowanych przed 80 laty Polaków.

Tekst Dawid Golik

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Nowy Sącz: Trzy przedszkola do likwidacji. Radni przegłosowali uchwały mimo protestów

  • Wisła Kraków przedłużyła kontrakty z czterema piłkarzami. Kluczowi obrońcy zostają przy Reymonta

  • Tomasz Siemieniec ostro o Cracovii: Nie widzę szans ani na wygranie derbów, ani na utrzymanie

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"