Robili wielkie kariery polityczne, błyszczeli na salonach, zasiadali w ministerialnych gabinetach i sejmie krajowym. Krytykowali powstańczą przeszłość, przeciwstawiali się zbrojonej irredencie, byli zwolennikami lojalizmu. List do cesarza Franciszka Józefa I pod którym się podpisali w grudniu 1866 roku, zawierający słowa „Przy Tobie, Najjaśniejszy Panie, stoimy i stać chcemy”, nie okazał się pustym frazesem. Galicyjscy konserwatyści skupieni wokół krakowskiego „Czasu”, Klubu Społecznego, autorzy Teki Stańczyka (od owego pamfletu politycznego nazywani „stańczykami”) związani z aparatem władzy zaborcy w czas niepodległości wchodzą z owym piętnem dawnej polityki ugodowej. W przyszłości wielu zaliczy ich do historycznych czarnych charakterów. Czy słusznie? O galicyjskich konserwatystach i ich miejscu w odrodzonej Rzeczpospolitej w programie RK i IPN „Posłuchaj historii” mówił dr hab. Maciej Zakrzewski, historyk i kierownik Katedry Historii Polityki na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II, współpracownik Biura Badań Historycznych IPN w Krakowie specjalizujący się w historii myśli politycznej ze szczególnym uwzględnieniem konserwatyzmu. Program prowadzi Jolanta Drużyńska..
"W czas niepodległości konserwatyści wchodzą nie tylko obciążeni piętnem dawnej polityki ugodowej, ale i nowymi okolicznościami. Dawna polityka oparta na ugrupowaniach kadrowych uległa dezaktualizacji. Demokratyczna ordynacja wyborcza z listopada 1918 roku otwierała scenę polityczną dla formacji masowych. Propagowany przez zachowawców kurs propaństwowy również nie mógł znaleźć szerszego posłuchu […] Bez odgrywania pierwszorzędnej roli potrafiono jednak umiejętnie zbliżyć się do ośrodków władzy. Co miało miejsce w latach 1919 – 1923 i w 1926 – 1935. Wewnętrzne zróżnicowanie obozu konserwatywnego pozwalało na elastyczną strategię i wchodzenie w sojusze najpierw z narodowcami, a następnie z sanacją. Pod względem ideowym koncentrowano się przede wszystkim na kwestii ustroju […] wyciągnięto wnioski z dorobku krakowskiej szkoły historycznej. Poszukiwano właściwego ustroju, tworzącego wspólny mianownik dla silnej władzy i bezpiecznej sfery wolności, dostrzegano konieczność obrony rudymentarnych wartości związanych z katolicyzmem i własnością prywatną.
[…] Zmiana pokoleniowa wśród polskich konserwatystów rozpoczęła się w latach trzydziestych (a dopełniła w czterdziestych) wtedy to odchodzili powoli dawni działacze i myśliciele. Już w latach dwudziestych coraz większą rolę zaczęli odgrywać przedstawiciele średniego pokolenia (m. in. Stanisław Cat - Mackiewicz, Jan Bobrzyński, Janusz Radziwiłł, Eustachy Sapieha, Roger Raczyński) będący spadkobiercami polityki krakowskich „stańczyków” i wileńskich „żubrów”.
Maciej Zakrzewski „Rewolucja konserwatywna- przypadek Polski” - Kraków 2021 – fragment