W chwili śmierci króla Zygmunta Augusta, ostatniego z Jagiellonów Rzeczpospolita rozciągała swą władzę na blisko 800 tysiącach km2. Niecałe pół wieku później, za panowania trzeciego elekcyjnego króla Zygmunta III Wazy, Rzeczpospolita osiągnie maksymalny zasięg terytorialny 990 tysięcy km2. Czy Rzeczpospolita przełomu XVI i XVII wieku była rzeczywistym imperium, czy życzyli sobie tego jej, kochający nad wszystko swoją wolność - obywatele? O tym, w historycznej odsłonie Koła kultury, mówił prof. Andrzej Nowak, autor "Dziejów Polski". Ich najnowszy Tom V , wydany przez wydawnictwo Biały Kruk obejmuje lata 1572 - 1632 i nosi podtytuł "Imperium Rzeczpospolitej". Program prowadziła Jolanta Drużyńska.
z prof. A.Nowakiem rozmawia J.Drużyńska
"Opisywany w tym tomie okres, który z większym przekonaniem można by nazwać imperialnym, zaczyna się pewnie gdzieś z pierwszą wyprawą Batorego na państwo moskiewskie w 1577 roku. Ma swoje symboliczne punkty. Pierwszy: pod Pskowem – dwa lata później. Następny może w 1598 roku, kiedy Samuel Łaski zdobywa zamek w Sztokholmie, polską szablą dla szwedzkiego króla dziedzicznego. Zaraz potem, w 1600 roku, chorągwie Jana Zamoyskiego wprowadzają swojego kandydata na tron w Bukareszcie. Jeszcze chwila – i polsko-litewska załoga jest na Kremlu (1610–1612) Lisowczycy buszują setki kilometrów na północny wschód od Moskwy, a zaporoscy Kozacy w tym samym niemal czasie szturmują Trapezunt (Trabzon) i Synopę na południowym brzegu Morza Czarnego, bliżej znacznie Bagdadu niż stolicy ich macierzystego województwa kijowskiego. Jest między tymi punktami wspaniały błysk husarskich kopii pod Kircholmem i pod Kłuszynem. Jest też groźna sława lisowczyków, która zawróci w końcu głowę ich kapelanowi Wojciechowi Dembołęckiemu i pozwoli mu roić (ale już poza granicami tego tomu, w 1633 roku) o „Jedynowładnym państwie świata”, czyli o globalnym panowaniu dziedziców Polacha – Sarmatów.
Jednak w rzeczywistości kończy się ten imperialny rozpęd może już na niezdobytej w 1618 roku Bramie Arbackiej w Moskwie i następującym po tym niepowodzeniu rozejmie w Dywilinie. Albo pod Chocimiem, w 1621 roku, gdzie Rzeczpospolita stawiła czoła najazdowi całej potęgi Porty Ottomańskiej, ale już przecież o żadnej ofensywie nikt poważnie nie myślał. A może koniec tej epoki to dopiero 1629 rok, rozejm w Altmarku ze szwedzkimi „śledziami”, których połknąć się nie dało, choć Zygmunt III jeszcze próbował zebrać siły do ataku (w nieco egzotycznym jedna przymierzu z królem Hiszpanii).
To Gustaw Adolf będzie rzeczywiście budował imperium – dla Szwecji. I car Michał – dla Rosji. Sułtan w Stambule i cesarz w Wiedniu byli już imperatorami uznanymi.
A obywatele Rzeczypospolitej, przynajmniej ich przeważająca większość, imperium sobie nie życzyli. To właśnie mogliśmy zobaczyć przez pryzmat relacji z tych żmudnych zmagań króla z sejmem o każdy grosz na opłacenie armii.
"A. Nowak - Kilka słów o imperium, ludowej historii i dziedzictwie kultury" w "Dzieje Polski. Tom V 1572 - 1632 Imperium Rzeczpospolitej s.440 , Biały Kruk 2021 )