„Nie jem oleju palmowego. Chronię orangutany” – to hasło akcji zapoczątkowanej na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Międzynarodowy list otwarty, potępiający przemysł "olejowy", ukazał się również na łamach „Global Change Biology”. Wycinka naturalnych puszczy i zastępowanie ich palmami olejowymi prowadzi do stopniowego osiadania torfowisk i obniżania terenu. Efektem mogą być oraz częstsze i coraz dłużej trwające powodzie na przestrzeni następnych dziesięcioleci. Plantacje olejowca, zakładane przede wszystkim na terenach po lasach tropikalnych na Borneo i Sumatrze, powodują poważne zagrożenie m.in. dla populacji orangutanów.W latach 1950-2010 borneańskie orangutany zmniejszyły swoją liczebność o ponad 60 proc. Przewiduje się, że do 2025 liczebność spadnie jeszcze o co najmniej 20 proc. – mówi dr inż. Andrzej Węgiel z poznańskiego Uniwersytetu Przyrodniczego.
Posłuchaj wypowiedzi
Aby ograniczyć negatywny wpływ na środowisko, zakładanie nowych plantacji dostarczających oleju palmowego powinno odbywać się przede wszystkim na gruntach zdegradowanych, pozbawionych lasu. Dostępność tego typu terenów, nadających się do założenia plantacji, jest na tyle duża, że pozwoliłaby znacząco zwiększyć produkcję oleju bez konieczności dalszych wylesień.