"W Wąwozie Homole nie ma żadnego puchacza" - to wniosek ekspertyzy wykonanej na zamówienie szczawnickiego samorządu.
Na początku sierpnia burmistrz Szczawnicy złożył zawiadomienie do krakowskiej prokuratury. Skarży się w nim na postępowanie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie.
Decyzja RDOŚ-iu uniemożliwia zbudowanie wyciągu narciarskiego w pobliżu Wąwozu Homole, bo tam właśnie widziano chronionego ptaka.
Ptak, o którego ochronę toczą boje samorządowcy i przyrodnicy, jest objęty całkowitą ochroną. To jedna z największych sów świata - rozpiętość skrzydeł wynosi do 180 cm. Puchacz ten jest aktywny od zmierzchu do świtu. Poluje najczęściej na drobne ptaki i gryzonie. Na wolności żyje do 20 lat, a w niewoli nawet do 60 lat. Puchacze dobierają się w pary na całe życie. Okres lęgowy tych sów trwa od lutego do kwietnia.
Warto dodać,że dokładna lokalizacja gniazda gatunku objętego ścisłą ochroną często jest trzymana w tajemnicy. Znane są przypadki, że po ujawnieniu takich informacji w oficjalnych dokumentach, gniazdo w tajemniczy sposób „znikało”, co teoretycznie otwierało drogę do dalszego postępu prac.
Konfliktem wokół puchacza zainteresowała się Ewa Szkurłat.
[Posłuchaj: ]
Posłuchaj reportażu o konflikcie samorządu z przyrodnikami