Późnym latem i wczesną jesienia często możemy dostrzec żółte połacie drobnych kwitnących roślin. Należą do nawłoci kanadyjskiej, która atakuje polskie łąki i wypycha nich rodzime rośliny. Innym słowem - gdzie pojawia się nawłoć, nic innego nie urośnie. Obecność nawłoci kanadyjskiej powoduje zmiany właściwości gleby, a jej obecność przyczynia się m.in. do zwiększenia pH podłoża, zawartości azotu, węgla i substancji organicznych. Roślina wykorzystywana jako pożytek dla pszczół, przyczynia się do ograniczenie liczebności krajowych zapylaczy, szczególnie dzikich pszczół i bzygowatych, odwiedzających kwiaty. Znane są przypadki, gdzie na obszarach porośniętych nawłocią, różnorodność zapylaczy spadła aż o 90 proc.
Posłuchaj wypowiedzi
W Polsce pierwsze nawłocie zanotowano w 1872 w Małopolsce, dzisiaj zresztą w okolicach Krakowa czy Lublina dominuje w krajobrazie rolniczym, z impetem zajmując pobocza nasypów kolejowych, czy nieuprawiane połacie łąk i pól, a nawet śródleśne polany.
Ponad 10 lat temu parki krajobrazowe forsowały hasło: „Zamień nawłocie na malwy przy płocie!”. Coś w tym jest.
Z Witoldem Szwedkowskim z Miejskiej Partyzantki Ogrodniczej rozmawiała Ewa Szkurłat.