Międzynarodowa Agencja Energetyczna szacuje, że w 2024 roku centra danych odpowiadają już za 1,5 proc. globalnego zużycia energii. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej, centra danych (zasilające m.in. sztuczną inteligencję) mogą zużywać do 2026 roku nawet ponad 1000 TWh energii rocznie, co dorównuje zapotrzebowaniu całego kraju
Z dr Marcinem Senderą z Wydziału Matematyki i Informatyki UJ rozmawiała Ewa Szkurłat
Trening jednego dużego modelu AI pochłania energię odpowiadającą rocznemu zapotrzebowaniu tysięcy gospodarstw domowych. Utrzymanie serwerowni w odpowiedniej temperaturze wymaga systemów klimatyzacji działających bez przerwy. Z kolei generowanie zaledwie od 20 do 50 odpowiedzi przez systemy konwersacyjne wiąże się ze zużyciem średnio pół litra wody potrzebnej do schłodzenia procesorów.
W hrabstwie Henrico w stanie Wirginia urzędnicy zaapelowali o gaszenie świateł, wyłączanie komputerów i ograniczanie zużycia energii, ponieważ koszty energii dla samorządu wzrosły o ok. 5 mln dolarów rocznie. Działa tam już 37 centrów danych, a planowana jest budowa kolejnych 17. Raport władz Wirginii wskazuje, że znacząco wzrosło zapotrzebowanie na energię, a centra danych podniosły koszty całego systemu elektroenergetycznego. Z kolei np. w Irlandii, centra danych zużywają już więcej energii niż sektor mieszkaniowy w miastach. Ukryty koszt klimatyczny AI rośnie szybciej, niż przewidywano.
Badania wskazują, że globalny ślad węglowy AI może sięgać nawet 32-80 mln ton CO₂ rocznie. Firmy technologiczne próbują ograniczyć ten wpływ. Jedne rozwijają systemy chłodzenia powietrzem, a inne testują rozwiązania zamkniętego obiegu wody, które niemal eliminują jej zużycie. Coraz częściej centra danych lokowane są też w chłodniejszych regionach lub wdrażają zasilanie oparte na odnawialnych źródłach energii