Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Sylwestrowa noc w Crans-Montana. Dlaczego młodzi nie uciekali?

Tragiczny pożar w sylwestrową noc w barze w szwajcarskim Crans-Montana pochłonął życie 40 osób, z których najmłodsza miała zaledwie 14 lat. Około 120 kolejnych zostało ciężko rannych i wiele z nich będzie zmagać się z konsekwencjami zdrowotnymi do końca życia. Wydarzenie wstrząsnęło opinią publiczną, ale obok współczucia pojawiła się fala ocen i oskarżeń – szczególnie wobec młodych ludzi, którzy zamiast uciekać, mieli nagrywać to, co się działo. Więcej w rozmowie z Sylwią Paszkowską opowiedziała Katarzyna Wnęk-Joniec, psycholog dziecięca.

Sylwestrowa noc w Crans-Montana. Dlaczego młodzi nie uciekali?
Zdjęcie ilustracyjne/Fot. pexels

Posłuchaj wypowiedzi

Kto naprawdę ponosi odpowiedzialność?

Katastrofa w Crans-Montana bardzo szybko przestała być jedynie tematem żałoby. W mediach społecznościowych, zwłaszcza w Polsce, zaczęły dominować przykre komentarze. Ten wszechwiedzący, surowy osąd szczególnie mocno uderzył w nastolatków, którzy znaleźli się w samym centrum dramatu.

Trzeba jasno powiedzieć, że młodzi ludzie przyszli do baru, by świętować. Sylwester to czas zabawy, radości i poczucia bezpieczeństwa. Nikt, ani czternastolatek, ani trzydziestolatek, nie idzie do klubu z myślą, że za chwilę znajdzie się w śmiertelnym zagrożeniu. Tak jak nie wchodzimy do sklepu, spodziewając się napadu czy tragedii. Poczucie bezpieczeństwa było w tym przypadku dodatkowo wzmocnione zaufaniem do dorosłych: właścicieli lokalu, organizatorów imprezy, osób odpowiedzialnych za przestrzeganie przepisów przeciwpożarowych i BHP. To oni mieli zadbać o kontrolę wieku gości, drogi ewakuacyjne, otwarte wyjścia, sprawne procedury. To oni zawiedli.

Dlaczego młodzi ludzie nie uciekali, tylko nagrywali?

Po pierwsze nie mieli możliwości, żeby zrozumieć, że jest jakiekolwiek zagrożenie. Oni dalej się bawili, dalej nie wiedzieli. Nikt nie wyłączył muzyki i nie powiedział, że jest niebezpiecznie. Osoby, które były po tamtej stronie nie zdawali sobie sprawy z tego, co się dzieje, że pożar obejmie wszystko – mówi Katarzyna Wnęk-Joniec.

Jedynymi odpowiedzialnymi za tę tragedię są ci, którzy dopuścili do łamania przepisów - przeciwpożarowych, bezpieczeństwa, kontroli wieku, organizacji imprezy. Nie był to nieszczęśliwy wypadek, lecz efekt szeregu zaniedbań. Winy nie ponoszą dzieci ani młodzież. Wiele rodzin straciło bliskich. Ponad sto osób będzie żyło z traumą i konsekwencjami fizycznymi do końca życia. W obliczu takiej tragedii ocenianie i moralizowanie jest nie tylko krzywdzące, ale i niepotrzebne.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Ktoś wyłamał bariery na zamkniętym zjeździe z DK75 w Gnojniku. Drogowcy zawiadomili policję

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies

  • Duże zmiany na S-7 w krakowskich Mistrzejowicach. Już niedługo tędy pojadą kierowcy

  • ZUS w Suchej Beskidzkiej po modernizacji. Więcej miejsca i udogodnienia dla klientów