Współczesne rodzicielstwo coraz częściej przypomina nieustanny wyścig o miano najlepszego opiekuna. Rodzice prześcigają się w wymyślaniu aktywności, wypełniają każdą minutę dnia dziecka, by przypadkiem się nie nudziło. Ale czy to naprawdę jest tak dobre jak myślą? Nadmiar opieki i ciągłe orbitowanie wokół dziecka może być równie szkodliwe jak jej brak. Więcej opowiedziała w rozmowie z Sylwią Paszkowską Katarzyna Wnęk-Joniec, psycholog dziecięcy.
Dziecko też potrzebuje nudy
Rodzic, który staje się więźniem bycia rodzicem, nie daje przestrzeni ani sobie, ani dziecku. W rezultacie wszyscy są zmęczeni i sfrustrowani – mówi Katarzyna Wnęk-Joniec.
Z perspektywy dziecka nieustanna organizacja dnia oznacza przebodźcowanie. Co gorsza, tworzy złudny obraz świata, w którym zawsze ktoś zadba o rozrywkę i komfort. Tymczasem to właśnie nuda staje się początkiem kreatywności.
Dopiero kiedy dziecko nie wie, co zrobić, pojawia się przestrzeń na własne pomysły. Na sięgnięcie po rolkę papieru czy kawałek sznurka i stworzenie czegoś nowego.
"Helikopterowanie" to nie tylko problem dziecka, ale i dorosłego. Ciągła gotowość, brak własnego życia i odpoczynku prowadzą do narastającego napięcia. Prędzej czy później następuje wybuch: krzyk, kara, nieprzewidziana reakcja. A dziecko, które dotąd miało zapewnione idealne warunki, nagle doświadcza chaosu i nieprzewidywalności. Jeszcze groźniejsze są sytuacje, gdy przesuwane są wszystkie granice: "Jeszcze jedna bajka", "Jeszcze chwilka u kolegi", "Jeszcze pięć minut na boisku". Jeśli negocjować można zawsze, dziecko uczy się, że nie musi traktować poważnie nawet komunikatów dotyczących bezpieczeństwa.
(cała rozmowa do posłuchania)
Posłuchaj wypowiedzi
Granice to bezpieczeństwo
Dzieci wbrew pozorom lubią zasady. Jasne komunikaty dają poczucie przewidywalności i sprawczości, a rodzicom pomagają odzyskać kontrolę nad własnym życiem. Granice nie są przeciwieństwem miłości. Wręcz przeciwnie, to one budują poczucie bezpieczeństwa. Bycie rodzicem to nie konkurs w zajmowaniu dziecku każdej minuty. To sztuka równowagi między troską a przestrzenią, bliskością a granicami. Dziecko potrzebuje miłości, ale też nudy, jasnych zasad i widoku dorosłego, który ma swoje życie. Tylko wtedy uczy się samodzielności, odpowiedzialności i zyskuje poczucie bezpieczeństwa, a rodzic przestaje być zakładnikiem.