W miejscowościach przygranicznych, ale nie tylko hałas dronów, przeloty samolotów i stały napływ wiadomości wywołują w rodzinach narastający lęk. Katarzyna Wnęk-Joniec, psycholog dziecięcy, która współpracuje ze szkołami i przedszkolami w rejonach przygranicznych, opowiedziała w rozmowie z Anetą Hudzik o tym, co rodzice mogą robić, by nie siać wśród dzieci paniki, jak rozpoznawać sygnały niepokoju i jakie proste, codzienne działania naprawdę obniżają napięcie.
Jak rozmawiać, aby nie wzmacniać lęku?
Dzieci mówią o trudnych sprawach w różny sposób: przez zabawę, rysunki, opowieści, nagłe zainteresowanie tematami przemocy lub nagłe wycofanie. Jeśli widzisz nasiloną zabawę z motywami wojny albo rysunki pełne broni, to sygnał do rozmowy. Nie wolno biernie czekać, należy delikatnie rozmawiać, pytać o to, co dziecko widziało lub słyszało i obserwować, jak bardzo temat je angażuje.
Dzieci zwłaszcza z niepełnosprawnościami nie radzą sobie z hałasem. Dorośli są przebodźcowani, dochodzi jeszcze niemożność wytłumaczenia dziecku, że nie mamy wpływu na to, że te samoloty mogą tutaj latać. Powoduje to dużą bezradność. Niektóre dzieci nie zdają sobie powagi z zaistniałej sytuacji. Lęku jest dużo, a za tym idzie rozdrażnienie, niepokój, co przenosi się na nasz dobrostan – mówi Katarzyna Wnęk-Joniec.
Ważne jest wykonywanie wspólnie drobnych rutynowych działań – wspólne gotowanie, sensoryczne zabawy, gry planszowe czy zwykłe wygłupy. Dla dzieci to "codzienne upuszczanie powietrza z balona", regularne, małe czynności, które zmniejszają nagromadzenie emocji. Dodatkowo warto wprowadzać techniki oddechowe i proste ćwiczenia relaksacyjne dostosowane do wieku.
(cała rozmowa do posłuchania)
Posłuchaj wypowiedzi
Co robić, gdy dziecko jest wysoce lękowe?
Dzieci o wysokim poziomie lęku trudniej wyciszyć. W takich sytuacjach reaguj szybciej i stanowczo, zamiast odkładać rozmowę, oferuj konkretne narzędzia, szukaj wsparcia specjalistycznego, jeżeli lęk paraliżuje funkcjonowanie dziecka. Wszystko zależy od wieku i dojrzałości dziecka. Mówienie "też się boję" bez dalszego kontekstu może zostawić dziecko z poczuciem osamotnienia. Lepiej powiedzieć: "Tak, też się martwię, ale radzę sobie. Pokażę ci, jak ja sobie radzę" - to modeluje adaptacyjne zachowania i uczy dziecko, że emocje da się regulować.
Dorośli muszą sami troszczyć się o własny dobrostan - spotkania z przyjaciółmi, hobby, aktywność fizyczna i chwile wyciszenia pomagają "upuszczać" napięcie. Im lepiej dorośli regulują swoje emocje, tym lepsze wsparcie mogą dać dzieciom.