Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Dlaczego małe dzieci nie powinny jeść podczas jazdy?

Dziecko jedzące w autobusie może być narażone na zakrztuszenie, szczególnie w przypadku nagłego hamowania. Zdaniem Katarzyny Wnęk-Joniec problem jest szerszy. Rodzice, chcąc oszczędzić dzieciom nawet najmniejszej frustracji, mogą nieświadomie odbierać im możliwość nauczenia się, jak radzić sobie z trudnymi emocjami i sytuacjami. Więcej opowiedziała w rozmowie z Sylwią Paszkowską.

Dlaczego małe dzieci nie powinny jeść podczas jazdy?
Zdjęcie ilustracyjne/fot. pexels

Posłuchaj rozmowy

Poranna podróż komunikacją miejską stała się punktem wyjścia do rozmowy o bezpieczeństwie najmłodszych i wychowaniu. W autobusie pojawiła się rodzina: babcia, ojciec i dwie kilkuletnie dziewczynki. Po chwili babcia wyjęła z torebki kabanosy i dała je dzieciom. Z perspektywy współpasażera problemem może być przede wszystkim zapach, jednak znacznie ważniejsza jest kwestia bezpieczeństwa. Autobus jest pojazdem znajdującym się w ruchu, a jego pasażerowie są narażeni na gwałtowne hamowanie lub nagłe zmiany prędkości. W przypadku małego dziecka jedzącego produkt wymagający gryzienia może to stworzyć dodatkowe ryzyko zakrztuszenia. Pojazd może niespodziewanie zahamować, a dziecko może stracić równowagę lub wykonać gwałtowny ruch. Problem pojawia się wtedy, gdy dorosły nie bierze pod uwagę okoliczności, w których dziecko ma jeść. Rolą pozostałych opiekunów może być wówczas spokojne postawienie granicy, bo jedzenie można odłożyć i podać dziecku w bezpieczniejszych warunkach, na przykład po wyjściu z autobusu. Istotna jest również higiena. Dzieci przed jedzeniem powinny mieć możliwość umycia rąk, a po posiłku nie powinny bezpośrednio dotykać wspólnych powierzchni w pojeździe tłustymi czy lepkimi dłońmi. To kwestia nie tylko komfortu innych pasażerów, ale także podstawowych zasad higieny. Problemem współczesnych rodziców może być nadmierna potrzeba chronienia dziecka przed dyskomfortem.

Słowo "poczekaj" jest moim ulubionym słowem w pracy z dziećmi – mówi Katarzyna Wnęk-Joniec.

Dziecko w wieku około trzech, czterech czy pięciu lat może stopniowo uczyć się, że nie wszystko dzieje się natychmiast. Rodzic może powiedzieć: "poczekaj chwilę, muszę skończyć rozmowę", "poczekaj, aż wysiądziemy z autobusu" albo "najpierw skończę to, co robię, a potem będę dla ciebie". Dla dorosłego taka sytuacja jest niewielkim utrudnieniem. Dla dziecka może jednak oznaczać prawdziwą frustrację. I właśnie dlatego może być wartościowym doświadczeniem. Dziecko nie musi być chronione przed każdą sytuacją, która powoduje chwilowe niezadowolenie. W bezpiecznym i wspierającym środowisku może nauczyć się, że frustracja jest nieprzyjemna, ale można ją przeżyć. W codziennym życiu pojawiają się przecież kolejki, oczekiwanie na wizytę u lekarza, konieczność przyjęcia leku, pobranie krwi, zastrzyk, odmowa kupienia zabawki czy lodów, a także przegrana w grze. Nie da się usunąć wszystkich takich doświadczeń z życia dziecka.

Rolą dorosłego nie musi być więc zawsze natychmiastowe rozwiązanie problemu. Może nią być towarzyszenie dziecku w przeżywaniu emocji. To oznacza między innymi przytulenie, rozmowę, pomoc w nazwaniu złości czy smutku, nauczenie dziecka sposobów uspokajania się i pokazanie, że trudne emocje mijają. Nie chodzi przy tym o celowe wywoływanie frustracji. Dziecko potrzebuje bezpieczeństwa, bliskości i wsparcia. Potrzebuje jednak również doświadczenia, że nie zawsze dostaje to, czego chce, dokładnie wtedy, kiedy chce.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam pismo od prezydenta Gibały"

  • 20-letni sołtys Cikowic chce głosować za własnym odwołaniem. W tle konflikt z proboszczem

  • Bruk-Bet Termalica melduje się w 1/8 finału Pucharu Polski

  • Groźny wypadek na rynku w Nowym Sączu. BMW wjechało na chodnik i potrąciło pieszego