Coraz częściej rodzice zabierają bardzo małe dzieci na koncerty, wystawy czy inne wydarzenia przeznaczone głównie dla osób dorosłych. Budzi to pytania o dobrostan dziecka, komfort pozostałych uczestników, ale także o granice realizowania własnych potrzeb przez rodziców. Kiedy obecność małych dzieci w przestrzeniach kultury jest dla nich nieadekwatna rozwojowo, jakie są konsekwencje dla otoczenia oraz jak szukać rozwiązań, które uwzględniają potrzeby wszystkich stron? Więcej w rozmowie z Sylwią Paszkowską opowiedziała Katarzyna Wnęk-Joniec, psycholog dziecięca.
Posłuchaj rozmowy
Współczesne rodzicielstwo coraz częściej mierzy się z presją, że dziecko nie może ograniczać. Chcemy chodzić na koncerty, wystawy. Problem zaczyna się wtedy, gdy małe dziecko trafia w przestrzeń, która kompletnie nie odpowiada jego możliwościom rozwojowym, ponieważ jest głośno, ciemno, tłoczno, długo i bez bodźców, które byłyby dla niego zrozumiałe. Z perspektywy psychologii rozwojowej małe dziecko potrzebuje przede wszystkim przewidywalności, rutyny, ruchu i aktywności dopasowanych do jego wieku. Krzyk czy bieganie nie są problemem wychowawczym samym w sobie, lecz sygnałem, że to nie jest miejsce dla niego. Dziecko nie ma jeszcze narzędzi, by powiedzieć, że jest zmęczone i potrzebuje wyjść. Mówi ciałem i zachowaniem. Jednocześnie w tle pojawia się realne zmęczenie rodziców. Psychologia jasno pokazuje, że długotrwałe przeciążenie opieką bez odpoczynku sprzyja frustracji, nerwowości i wypaleniu. Stąd sens ofert typu "hotele bez dzieci", seanse kinowe dla rodziców z niemowlętami czy wydarzenia wyłącznie dla dorosłych. To nie jest wykluczanie dzieci, lecz tworzenie różnych przestrzeni dla różnych potrzeb.
Kluczem nie jest zakaz obecności dzieci w przestrzeni publicznej, ale mądre dostosowanie sytuacji i oczekiwań dorosłych. Są miejsca projektowane dla najmłodszych - muzea interaktywne, sale zabaw, seanse baby-friendly, spektakle familijne. Tam wszyscy wiedzą, czego się spodziewać, i nikt nie ma pretensji o płacz czy ruch. Jeśli jednak rodzic decyduje się zabrać dziecko w przestrzeń dla dorosłych, odpowiedzialność za komfort otoczenia spoczywa głównie na nim. W praktyce oznacza to przygotowanie dziecka i zadbanie o ciche zajęcie oraz gotowość do wyjścia, gdy widać, że dziecko jest przeciążone.