Czy na Waszej liście kierunków wakacyjnych jest lub była Prowansja czy chorwacka wyspa Hvar, ze względu na rosnące tam wspaniałe pola kwitnącej lawendy? Na szczęście nie musimy nigdzie jechać, bo lawendę można mieć niemal w każdym polskim ogrodzie i na co dzień cieszyć się ich urodą i zapachem kwiatów. O tym, że warto mieć lawendę w ogrodzie niech przekona nieprzekonanych angielskie przysłowie, które mówi, że tam gdzie rośnie lawenda małżonkowie nigdy się nie kłócą. Być może wynika to z dobroczynnego wpływu olejków eterycznych, które pomagają ukoić skołatane nerwy, zwłaszcza w takich przypadkach jak nerwica czy napady paniki.
Znanych jest około 50 gatunków i odmian lawendy, z których w naszym klimacie najlepiej czuje się lawenda wąskolistna (Lavandula angustifolia), tzw. angielska.
- lawenda wąskolistna (Lavandula angustifolia), dorasta do wysokości 70 cm podczas kwitnienia i około 50 cm bez kwiatów, tworząc zaokrąglone kopuły. Można ją sadzić w grupach lub w formie niskiego żywopłotu, przy murkach i wzdłuż ścieżek. Najciekawsze odmiany to: ‘Hidcote’, ‘Hidcote Blue’ i ‘Rosea’ o kwiatach różowych.
- lawenda holenderska (Lavandula x intermedia), czyli krzyżówka lawendy wąskolistnej i Lavandula latifolia. Ma szersze liście, dłuższe łodygi i kwiatostany niż angielska i dorasta do metra wysokości. Jej najbardziej znaną odmianą jest ‘Grosso’, której wyjątkowo aromatyczne kwiaty najlepiej nadają się do tworzenia lawendowych wrzecion (Les fusettes de lavande).
- lawenda francuska (Lavandula stoechas), pochodzi z rejonu Morza Śródziemnego, więc w Polsce można ją sadzić wyłącznie jako roślinę jednoroczną, bo w gruncie nie ma szans na zimowanie. Ma zwarty pokrój, kwiaty fioletowe lub białe, podobne do pędzelków i ładnie pachnące kamforą szarozielone liście. WIĘCEJ