Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Zjazd spod Kazamaty

Jest takie miejsce w Krakowie, gdzie zimą słychać - uwaga !!! I nie jest to krzyk przerażonego dozorcy z krakowskiego ZOO, któremu uciekła puma czy inna pantera, lecz krzyki młodszej i starszej młodzieży, która pobija kolejny rekord szybkości zjazdu na sankach spod Kazamaty.

Zjazd spod Kazamaty
fot: Czerwona Skarpeta
Zjazd z Kazamaty/fot: www.czerwonaskarpeta.blogspot.com

Kazamata, to takie bunkrzysko, które stoi w Lesie Wolskim chyba od 1914 roku - chyba, ponieważ na tabliczce jest jeszcze jedna data, 1915. Nieważne. Ważne, że jest na szczycie wzniesienia i informuje nas, że jesteśmy na końcu naszej drogi (w przenośni, a dla niektórych dosłownie) i możemy odpocząć po tej 500 metrowej wspinaczce. Dla młodzieży to żaden problem wejść lub nawet wbiec na tę górę, bo energii z chipsów mają pod dostatkiem, ale dla niektórych tatusiów napędzanych płynny chmielem może to stanowić dość duży problem, biorąc pod uwagę, że ciągną za sobą sanki z pociechami. Panowie co was nie zabije, to was wzmocni.


Pod schronem amunicyjnym baterii FB 36 czeka na wytrwałych ławeczka, a może i dwie, na których można odsapnąć i zastanowić się co dalej. Kiedy już złapiemy oddech i ustabilizujemy pracę serca, dostajemy w nagrodę aż trzy możliwość do wyboru. Pierwsza polecana przez nas, to wsiąść na sanki i zjechać w dół krzycząc uwaga i potem wrócić w to samo miejsce. Druga, którą można wykorzystać po pierwszej, jeżeli kolejne podejście będzie zbyt wyczerpujące, to zaproponować dziecku wizytę w ZOO. Trzecia możliwość, to offroadowa dróżka w kierunku Kryspinowa.

%gallery_10503%
Zjazd spod Kazamaty, to niesamowite przeżycie, którego sam Felix Baumgartner by się nie powstydził. Droga w dół jest stroma i kręta, co przy gęstym obsadzeniu poboczy drzewami jak na las przystało czyni z niej ekstremalną jazdą bez trzymanki. Z każdym metrem wzrasta prędkość zjazdu naszych sanek. Pył śnieży wzbija się w powietrze szczególnie na zakrętach utrudniając nam obserwację drogi, dlatego wskazane jest krzyczeć uwaga, aby wychodzący zdążyli zejść nam z drogi. Wywrotki, potrącenia zdarzają się tam dość często i mogą być ze względu na rozwijane prędkości dość bolesne.


Po prawie 500 metrach szaleńczej jazdy docieramy do "Polany pod Dębiną", wychodząc na ostatnią prostą przeznaczoną do hamowania. Kto nie zdąży na niej wyhamować, może liczyć na odbój w postaci szlabanu zamykającego wjazd do polany. Teraz pozostaje tylko złapać za sznurek u sanek i z powrotem na górę.


I tak na zakończenie, My czyli Czerwona Skarpeta gorąco polecamy to miejsce. :)

Zobacz blog autora

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"