Akurat jechałem na rowerze ulicą Rakowicką w kierunku cmentarza i byłem na skrzyżowaniu z ulicą Wita Stwosza, gdy owa masa przejeżdżała. Skrzyżowania nie były zabezpieczone, zachowanie uczestników, szczególnie tych najmłodszych, było fatalne a czas przejazdu bardzo długi, bo uczestnicy byli rozwleczeni.
Po jakimś czasie pojawiła się pani w kamizelce na rowerze, by zabezpieczyć wjazd od Rakowickiej, do której po chwili dojechał porządkowy z okrzykiem, że jak tak będzie, to na następny przejazd nie dostaną pozwolenia. Uważam, że tak powinno się stać!
Józef Pyrek