"To co się dzieje w Tarnowie nie mieści się już w granicach przyzwoitości. Dojeżdżanie autobusem do pracy to mój świadomy wybór. Ekologia, korki, koszt - to tylko część argumentów. Płacę za bilet podobno więcej niż mieszkańcy Krakowa! Teraz, gdy mamy tropikalne upały droga do i z pracy jest prawdziwym koszmarem" - pisze w liście do Radia Kraków słuchaczka z Tarnowa.
W czwartek źle się poczułam i wcześniej jechałam z pracy, tj. ok 13.00 linią nr 30, nr boczny 300. Był to pewnie najnowszy autobus w taborze. Nie miał otwieralnego ani jednego okna. A więc jest przystosowany do używania klimatyzacji. Nie była włączona. Na zewnątrz 35 stopni i wysoka wilgotność. Pełno ludzi i okna, których nie można otworzyć. Korek.
Wysiadłam ledwo żywa i cała mokra. Wstydziłam się tak iść przez osiedle. Z plamą potu od kolan do szyi. Czułam, że zaraz zemdleję, a mam ledwo po 30-tce. Jak się czują ludzie starsi i sercowcy? Nawet nie chce myśleć.
Płacę za to! Świnie do rzeźni są wożone w lepszych warunkach. Proszę, pomóżcie. Pisanie i dzwonienie do MPK przypomina sytuacje rodem z filmów Barei.
Pozdrawiam, Udręczona Pasażerska
Przypominamy: materiał został nadesłany przez słuchacza. Chcesz się podzielić jakąś informacją? Zobaczyłeś coś ciekawego dotyczącego Krakowa, Małopolski i mieszkańców naszego regionu? Tu możesz skorzystać z naszego formularza
Czekamy też na wiadomości na nr 500 202 323 i 4080