Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Frank Beard nie żyje. Odszedł rytm ZZ Top

Frank Beard przez ponad pół wieku trzymał w ryzach jedną z najbardziej charakterystycznych sekcji rytmicznych w historii muzyki. Miał 77 lat. Zmarł 17 sierpnia w swoim domu na ranczu w Richmond w Teksasie, gdzie przebywał pod opieką hospicyjną. Przyczyny śmierci nie podano.

Frank Beard nie żyje. Odszedł rytm ZZ Top
fot: PAP/EPA/Manuel Lopez

W przypadku ZZ Top słowo „charakterystyczny” pasuje idealnie. Billy Gibbons, Dusty Hill i Frank Beard stworzyli muzyczną maszynę, którą można rozpoznać po kilku sekundach. Teksas, blues, boogie, przesterowana gitara, bas i ten oszczędny, ciężki puls. Beard nie próbował przykryć muzyki bębnami. Grał dokładnie tyle, ile trzeba – z charakterystycznym shuffle’em i backbeatem, na którym Gibbons i Hill mogli budować teksańską otoczkę.

Do ZZ Top trafił pod koniec 1969 roku. To właśnie Beard polecił Gibbonsowi Dusty’ego Hilla, z którym wcześniej grał m.in. w American Blues. Tak narodził się klasyczny skład, który przetrwał ponad pół wieku. Beard zagrał na wszystkich 15 studyjnych albumach zespołu – od „ZZ Top’s First Album” po „La Futura”. Był też bohaterem najlepszego żartu w kategorii rockowego zarostu: facet o nazwisku Beard był przez lata jedynym członkiem ZZ Top bez słynnej brody.

W latach 80. weterani teksańskiego boogie wykonali kapitalny manewr. Nie porzucili bluesa, ale do gitar dołożyli syntezatory, automaty perkusyjne i estetykę MTV. „Eliminator” z 1983 roku zrobił z nich światowe gwiazdy, a „Gimme All Your Lovin’”, „Sharp Dressed Man” czy „Legs” dostały drugie życie dzięki teledyskom.

Mam z ZZ Top także własną historię. Byłem młody, ale „Rough Boy” i „Gimme All Your Lovin’” były pozycjami obowiązkowymi w moim kaseciaku. ZZ Top przeprowadzili mnie właściwie z ery kasety magnetofonowej do płyty CD. Dzisiaj przewrotnie najchętniej wracam do nich na winylu. Bo właśnie tam ich muzyka brzmi dla mnie najbliżej tego, czym zawsze była: tłusto, ciepło, trochę brudno i bez niepotrzebnego polerowania.

Polska doczekała się ZZ Top po raz pierwszy 12 lipca 1996 roku w Operze Leśnej w Sopocie, podczas trasy "Continental Safari". Przed Teksańczykami zagrał wtedy Dżem. Rok później ZZ Top wrócili na koncerty do warszawskiego Torwaru i katowickiego Spodka.

W 2021 roku odszedł Dusty Hill. Teraz nie ma Franka Bearda. Z klasycznego tria został Billy Gibbons. Dzisiaj „La Grange” brzmi dla mnie trochę inaczej. Nadal buja. Nadal ma ten teksański kurz. Tylko za bębnami zrobiło się cholernie pusto.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"