Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Dolly Parton nie żyje. Miała 80 lat

Trudno znaleźć w amerykańskiej muzyce drugą postać, która z równą swobodą potrafiła być jednocześnie symbolem Nashville, znakomitą autorką piosenek, gwiazdą popkultury, aktorką i… własnym, perfekcyjnie wyreżyserowanym żartem.

Dolly Parton nie żyje. Miała 80 lat
EPA/WILL OLIVER

Na pierwszy rzut oka wszystko było u niej „za bardzo”. Platynowe włosy, cekiny, obcisłe kostiumy, niebotyczne szpilki i wizerunek cukierkowej pin-up girl, jakby żywcem wyjętej z amerykańskiego kalendarza z lat 50. Pod tą warstwą lukru kryła się niezwykle świadoma artystka. Dolly doskonale wiedziała, co robi. Zbudowała postać, którą łatwo zapamiętać, a potem wypełniła ją piosenkami, których nie sposób pomylić z niczym innym.

Bo najważniejsze były właśnie piosenki.
 „Coat of Many Colors”, „Jolene”, „9 to 5”, „I Will Always Love You” – melodie proste tylko pozornie. Dolly pisała o miłości, zazdrości, biedzie, dumie i zwyczajnym życiu ludzi z amerykańskiego Południa. Zostawiła tysiące kompozycji i sprzedała ponad 100 milionów płyt.
Najlepszym dowodem siły tego repertuaru jest to, jak daleko wyszedł poza country. Jack White z The White Stripes zamienił „Jolene” w swoistego rodzaju, garażowy lament – sam mówił, że zmienił perspektywę bohatera, żeby móc emocjonalnie wejść w tę historię. 
Ponad dwie dekady później po ten sam utwór sięgnęła Beyoncé na „Cowboy Carter”, przepisując go na własny język i zapraszając samą Dolly do albumowego „Dolly P”. Pamiętajcie, że przecież pomiędzy nimi była jeszcze Whitney Houston, która z „I Will Always Love You” zrobiła jeden z największych popowych standardów XX wieku. Dolly pisała country, ale jej piosenki dawno przestały należeć do jednego gatunku.

Dolly na ekranie

Była również aktorką. Debiutowała u boku Jane Fondy i Lily Tomlin w „9 to 5”, później były m.in. „The Best Little Whorehouse in Texas”, „Rhinestone” i znakomite obsadowo „Stalowe Magnolie”. Na ekran miała prosty przepis: działała dokładnie tak samo, jak na scenie: humor, autoironia, południowy temperament i naturalna charyzma.
Dolly Parton wyglądała jak postać wymyślona przez popkulturę. Jednak było dokładnie odwrotnie.
To popkultura przez kilkadziesiąt lat czerpała z Dolly Parton. Całymi garściami.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"