Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Urszula Wolak poleca: „Zama”

„Zama” w reżyserii Lucreci Martel znalazła się w zaszczytnym gronie najlepszych filmów 2017 roku i stała się kandydatem Argentyny do Oscara w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Nie oznacza to jednak, że jego odbiór będzie łatwy i przyjemny.

Reżyseria: Lucrecia Martel

Produkcja: Argentyna, Francja, Hiszpania, Holandia, USA

„Zama” w reżyserii Lucreci Martel znalazła się w zaszczytnym gronie najlepszych filmów 2017 roku i stała się kandydatem Argentyny do Oscara w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Nie oznacza to jednak, że jego odbiór będzie łatwy i przyjemny. Wręcz przeciwnie. „Zama” to niezwykle wymagający formalnie obraz, który niejednego widza wystawi na ciężką próbę. Może nawet zakończoną przedwczesnym wyjściem z kina. Wszystko dlatego, że film Martel został zrealizowany w estetyce slow cinema cechującej się niekonwencjonalnym schematem fabularnym, niespiesznym tempem narracji wyrażonej w niezwykle długich ujęciach i redukcją liczby dialogów do niezbędnego minimum. „Zama” jest jednak interesujący nie tylko z powodów formalnych, ale też ze względu na sposób ukazania tematyki związanej z życiem białego człowieka w epoce kolonialnej.

Lukrecia Martel do ukazania losów Diego Zamy używa bowiem osobliwego języka, za pomocą którego wyraża alienację, samotność i rozpacz dojrzałego mężczyzny doświadczającego udręki życia w kolonii odległej od rodzinnego domu. Bohaterowi ciąży nie tylko ogólne zniechęcenie, apatia i zanik potrzeb seksualnych, ale też brak nadziei na lepszą przyszłość. Z piedestału możnego pana i władcy sięga dna dostrzegając bezsens istnienia niczym postaci z kart powieści Franza Kafki czy Samuela Becketta. I on czeka na swojego Godota.

Polski dystrybutor filmu widzi w „Zamie” odbicie współczesności: „Bohater przypomina daremnie wyglądającego awansu pracownika korporacji, który uzależnił całe swoje życie od mitycznej firmy; ślepego na to, że podczas, gdy on czeka na decyzję z centrali, wokół niego w najlepsze toczy się życie”. Ja dostrzegam w filmie Martel przede wszystkim ostrą krytykę kolonializmu – czasu niewoli, poddaństwa i zezwierzęcenia jednostki, w którym upadają wszelkie cywilizacyjne normy.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"