Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Urszula Wolak poleca: "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej"

Maria Sadowska – reżyserka „Sztuki kochania...” – wyrasta na czołową przedstawicielkę kina kobiet w Polsce. Nie tylko sięga po tematy związane z indywidualnym, codziennym życiem Polek, ale także porusza problemy cięższej wagi, mające szczególne znaczenie dla szerszego i uniwersalnego funkcjonowania kobiet w strukturze społecznej.

Urszula Wolak poleca: "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej"
fot: materiały prasowe

Tak było choćby w jej „Dniu kobiet”, gdzie opowiedziała się po stronie bohaterek uciskanych przez pracodawcę w jednym z polskich supermarketów i nie inaczej jest w „Sztuce kochania...”. Tym razem jednak oko kamery skierowała na postać historyczną, kobietę ikonę – zbuntowaną matkę Polkę i prawdziwą wojowniczkę, która w Polsce doby PRL-u postanowiła edukować seksualnie wszystkich Polaków. Jej podręcznik, będący m.in. instrukcją, jak bezpiecznie uprawiać seks i czerpać z niego satysfakcję, rozszedł się w kilku milionach egzemplarzy. Jestem przekonana, że stoi on na półkach również u wielu z czytających niniejszy tekst.

Osią fabularną filmu Sadowska uczyniła zabiegi zmierzające do wydania w Polsce „Sztuki kochania” Michaliny Wisłockiej (Magdalena Boczarska), co, jak się okazuje, graniczyło z cudem. Skupionej na ideologii partii było bowiem nie po drodze z ekscentryczną ginekolożką, która mówiła o seksie bez owijania w bawełnę. To co publiczne w PRL-u było przecież aseksualne, tradycyjne w wymowie, konserwatywne, bo seks był symbolem rewolucji, obszarem wolności, a w Polsce epoki komunizmu można ją było realizować wyłącznie na terenie przysłowiowego M2. W to wierzono i tego się trzymano, zamiatając pod dywan dziesiątki niechcianych ciąż, ale także nielegalnie przeprowadzonych aborcji. Wisłocka zapragnęła przerwać zmowę milczenia, stając się w filmie Sadowskiej emanacją feministycznych ideałów. Szczęśliwa, jej zdaniem, miała być kobieta świadoma własnego ciała i seksualności – zarówno pragnąca dziecka jak i unikająca ciąży. Swą sztukę kochania dedykowała jednak nie tylko płci pięknej, ale i mężczyznom, którzy w PRL-u – stojąc oczywiście na szczycie władzy – stawiali przed nią grube mury.

– Skąd jesteś? – pyta jednego z dygnitarzy Michalina Wisłocka.

– Z Warszawy – odpowiada pracownik Ministerstwa Kultury.

– A nie! Bo z waginy! – ripostuje w filmie wyzwolona bohaterka.

Nacechowanych humorem i pikantnych dialogów jest w filmie znacznie więcej. Bohaterowie wystrzeliwują je nieraz jak z karabinu, wpisując się w dynamikę filmu, który pędzi do finału w szalonym tempie, dotrzymując kroku zdeterminowanej i hardej Michalinie Wisłockiej. Przedstawiona w filmie walka o wydanie rewolucyjnej na gruncie edukacji książki okraszona jest licznymi retrospekcjami, które odsłaniają prywatne, obyczajowo wywrotowe, nieraz też i bardzo smutne oblicze życia głównej bohaterki mającej za sobą burzliwe związki. Jej odważne wybory, dokonywane w czasach ostro tępiących wszelkie zachowania odchodzące od wyznaczonej przez władze normy, zostały jednak w filmie przedstawione raczej w tradycyjny, nie odbiegający od filmowych schematów sposób.

Dziś pewnie – gdyby żyła – Michalina Wisłocka stałaby na czele czarnych marszów w Polsce. Ale walcząc o prawa kobiet, mówiłaby także o potrzebie prawdziwej miłości. To z niej właśnie wyrosła jej „Sztuka kochania”.

(Urszula Wolak/ko)

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"