Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Urszula Wolak poleca: „Sully”

Temat: nośny. Bohater: wymarzony. Temperatura emocji: wysoka. Historia: oparta na faktach. Dlaczego więc najnowszy film Clinta Eastwooda „Sully” nie budzi zachwytu tak wielkiego, jak czyniły to inne dzieła uznanego Amerykanina, takie choćby jak: „Gran Torino” czy „Za wszelką cenę”? Z mieszanki idealnych składników, które można było potraktować z fantazją i rozmachem, powstał bowiem film kameralny – nakręcony jakby nie zmyślą o widzach kinowych, a telewizyjnych. Mrożąca krew w żyłach historia tytułowego bohatera, który jako pilot amerykańskiego samolotu uratował 155 osób przed zderzeniem z ziemią, domagała się od twórcy filmu trochę więcej.

Urszula Wolak poleca: „Sully”
fot: Mat. prasowe

Jest 15 stycznia 2009 roku. Kapitan Chesley „Sully” Sullenberger (Tom Hanks) startuje samolotem z Nowego Jorku do Seattle. Po kilku minutach maszyna zderza się w przestworzach z ptakami i traci dwa silniki. „Sully” ma zaledwie kilkaset sekund, by podjąć właściwą decyzję: udać się w stronę najbliższego lotniska czy wylądować na… rzece Hudson? Oszacował, że do portu nie zdoła dolecieć i maszyna z pewnością rozbije się o ziemię. Wybrał więc drugi scenariusz, choć wiedział, że w historii lotnictwa jeszcze nikt nie przeżył zderzenia samolotu z wodą. Stał się jednak cud, o czym usłyszał cały świat, kiedy wszystkie media obiegła informacja o bezpiecznym lądowaniu pilota na rzece Hudson. Przeżyli wszyscy.

Eastwood czyni dramatyczne wydarzenie osią fabularnych zdarzeń, wokół której koncentruje się kilka innych wątków. Najważniejszy z nich dotyczy śledztwa, które ma zbadać, czy decyzja podjęta przez pilota była rzeczywiście słuszna? Czy, odrzucając sugestie nawigatora lotu, nie złamał on przypadkiem obowiązujących procedur? Kim jest amerykański bohater i kiedy się nim staje? Czy nieskazitelny obywatel USA może stanąć ponad prawem? – to kluczowe pytania, które stawia w swym filmie Clint Eastwood. Szkoda, że rola, która mogła być wyzwaniem dla Toma Hanksa, ogranicza się w filmie do kilku retrospekcji i nieustannych rozmów telefonicznych, które „Sally” prowadzi z żoną, co czyni jego postać bardzo płaską, budzącą niedosyt, nie pozostawiającą miejsca na głębszą identyfikację.

Przy wielu mankamentach filmu, nie można jednak odmówić Eastwoodowi warsztatowych umiejętności w zainscenizowaniu „katastrofy”. Te kilkaset sekund w powietrzu ogląda się w wielkim napięciu, zwłaszcza przez tych, którzy mieli okazję kiedykolwiek podróżować samolotem.

(Urszula Wolak/ko)

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"