Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Urszula Wolak poleca: subiektywny przegląd filmowych adaptacji literatury

W przypadku Stephena Kinga doliczono się ich prawie 180, a Tennessee Williamsa – tylko 74. O czym mowa? O adaptacjach. Lepsza książka czy lepszy film? W pojedynku o czytelnika – widza wygrywa pisarz czy reżyser? Czy można bezcześcić pierwowzór literacki? Czy w każdym bestsellerze tkwi potencjał przeniesienia go na ekran?

Urszula Wolak poleca: subiektywny przegląd filmowych adaptacji literatury
fot: pixabay

To najczęściej powtarzane pytania, które zadajemy sobie po obejrzeniu adaptacji literackich utworów. Te wnikliwe dociekania wyznaczają, jak sądzę, granicę fundamentalnego sporu, który nigdy nie zostanie rozstrzygnięty tak, jak nigdy nie poznamy recepty na idealną ekranizację. Dlatego relacje, jakie łączą twórców filmów z literaturą można określić mianem niebezpiecznych związków. Nieraz przywodzą na myśl mezalians, budzą kontrowersje, ale gdy już trafi swój na swego rodzą się dzieła wybitne, fascynujące i – co ważne – rozpalające emocje widzów. Tak było choćby z adaptacją „Psychozy” Roberta Blocha (1960) przez Alfreda Hitchcocka, który wykupił cały nakład powieści na terenie Stanów Zjednoczonych, by widzowie nie poznali jej zaskakującego finału przed pójściem do kina.

Filmowiec zabierający się za adaptację powieść ma zwykle do wyboru trzy drogi. Pierwsza mówi, że może on pozostać wierny opowiadaniu tak, jak Andrzej Wajda w „Panu Tadeuszu” (1999) czy, jak Tate Taylor w „Dziewczynie z pociągu”, którą wciąż możemy oglądać na ekranach polskich kin. Drugą ścieżkę wybierają twórcy, którzy pozostawiają w swym filmie szkielet opowiadania, ale na nowo interpretują tekst powieści, dekonstruują go, jak Baz Luhrman w „Wielkim Gatsbym” (2013). W trzecim kierunku podążają natomiast ci, którzy traktują pierwowzór literacki, jak surową materię i tworzą na jej podstawie zupełnie odrębne dzieła, dopuszczając się tzw. twórczej zdrady. Tak uczynił choćby Andriej Tarkowski w realistycznym „Stalkerze” (1979), który nie ma nic wspólnego z przynależnym do science-fiction „Piknikiem na skraju drogi” braci Strugackich.

Można jednak nie tylko pozostać w zgodzie z literą powieści, ale także z jej duchem, co jest dla filmowców zawsze najtrudniejsze. Na tym polu nie zawodzą mistrzowie, w tym choćby Lichino Viscontiemu, który sfilmował „Śmierć w Wenecji” Tomasza Manna czy Andrzej Wajda w „Pannach z Wilka” Jarosława Iwaszkiewicza.

W historii kina odnajdziemy też przekłady filmów, które w przeciwieństwie do powieści doskonale oddawały ducha opisywanych czasów. Tak jest choćby w przypadku najnowszej adaptacji „Wichrowych wzgórz” (2011) Andrei Arnold. Czytana dziś powieść Emily Brontë nie wywołuje w nas takich dreszczy na skórze, jak czyni to wspaniały film brytyjskiej reżyserki. W surowy sposób oddaje w nim atmosferę wiktoriańskiego mroku i za pomocą naturalistycznych środków wyrazu portretuje dzikie żądze bohaterów należących bardziej do świata natury niż do cywilizacji. Także Stanley Kubrick pozostawił w cieniu pierwowzór literacki, adaptując „Mechaniczną pomarańczę” (1971) Anthony'ego Burgessa. Efektem na ekranie zaskoczony był sam autor powieści, który wyrokował, że adaptacja Kubricka zastąpi i unieważni jego powieść. Miał rację nazywając jednocześnie sam obraz „genialnym przeniesieniem literackiego doświadczenia na ekran”.

A jakie są Wasze ulubione adaptacje?

Urszula Wolak


 


 

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"