Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Urszula Wolak poleca: „Moonlight”

„Moonlight” Barry'ego Jenkinsa został uznany przez Amerykańską Akademię Filmową za najlepszy film minionego roku. Dzieło nagrodzono Oscarami również w innych kategoriach, takich jak „scenariusz adaptowany” oraz „drugoplanowa rola męska”. Przyznane mu prestiżowe statuetki to jednak nie jedyny powód, dla którego warto zobaczyć film Jenkinsa. I bez tych nagród „Moonlight” pozostaje po prostu wielkim kinem w najczystszej postaci, które – co jest jego największą zaletą – wcale nie sili się na to, by komukolwiek udowodnić swą wielkość.

Urszula Wolak poleca: „Moonlight”
for: materiały prasowe

Jenkins z empatią pochyla się w nim nad losem dorastającego Shirona – czarnoskórego chłopca wychowywanego na ulicach Miami, który odkrywa swoją homoseksualną tożsamość. Tworzy przejmujący portret dojrzewania – subtelny i wymowny zarazem. Trzyma się jednak daleko od publicystycznego języka – zniewolonego najczęściej przez ideologie, narzucającego jednoznaczne interpretacje, pozbywającego dzieło jego poetyckiego smaku. Jenkins pozwala swej historii płynąć, a jego bohater żegluje przez życie gnany nie tyle przez własne ambicje, co przez fatum.

Uzależniona od narkotyków matka, diler, który jest dla niego substytutem kochającego ojca (znakomity Mahershala Ali nagrodzony Oscarem), przyjaciółka Teresa uosabiająca matczyne zrozumienie i troskę, prześladujący kumple – „urodzeni gangsterzy”, a w centrum tego wszystkiego on – Shiron. Bohater znoszący upokorzenia, osaczony, zagubiony introwertyk, czujący jednak i doświadczający życia na rozmaite sposoby, zadający sobie pytania kim jest i dokąd zmierza?

Filmowy język Jenkinsa nazwać można zmysłowym. Jego „Moonlight” stroni bowiem od słów akcentując raczej sensualną moc ciszy czy dźwięków potęgowanych przez pięknie zakomponowane ujęcia. Z tych obrazów reżyser splótł krótką historię życia Shirona – chłopca, który musiał nauczyć się szybko biegać, by nie dopadły go pięści prześladowców, młodzieńca, który w przełomowym momencie swego życia nadstawił oprawcom drugi policzek, mężczyzny, który nie zdołał uciec przed przeznaczeniem, ale pozostał wierny jednej rzeczy: miłości.

Podobnie piękny poemat o dorastaniu stworzył kilka lat temu Richard Linklater. Jego snujący się „Boyhood” przegrał jednak wtedy w walce o Oscara z efektownym „Birdmanem”. „Moonlight” miał równie mocnego kandydata w postaci musicalu „La La Land” Damiena Chazelle'a. Dobrze, że w tym roku Amerykańska Akademia Filmowa oddała głos tym, którzy nie podnoszą go za wszelką cenę – nawet wtedy, gdy dotykają najgłębszej prawdy.

(Urszula Wolak/ko)

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"