Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Urszula Wolak poleca: „Mamma Mia: Here We Go Again!”

Prawie dekadę czekaliśmy na drugą część filmu „Mamma Mia” w reżyserii Phyllidy Lloyd i Olo Parkera. Zapowiedź powrotu na grecką wyspę w „Mamm Mia: Here We Go Again!” była obiecująca przede wszystkim dlatego, że reżyserowaniem drugiej części zajął się Ol Parker maczający palce w sukcesie pierwszej odsłony filmu, który – w naturalny sposób – zadba o utrzymanie wysokiego poziomu na planie.

Urszula Wolak poleca: „Mamma Mia: Here We Go Again!”
fot: materiały prasowe

W pierwszych dniach wyświetlania udało mu się zarobić aż ponad 76 milionów dolarów, co jest wynikiem imponującym zważywszy na to, że w kontynuacji historii o wyzwolonej Donny, która uczyniła trzech mężczyzn ojcami swej córki, brakuje głównej postaci. Budząca sympatię milionów widzów na całym świecie hipiska został bowiem uśmiercona przez scenarzystów, a odtwarzająca postać Maryl Streep pojawia się w filmie zaledwie w kilku scenach. Fani „Mamma Mii” mają dwa wyjścia: mogą oprzeć się pokusie i nadal karmić się słonecznymi wspomnieniami pierwszej części albo obejrzeć drugą, by przekonać się na własne oczy, że jej realizacja nie miała najmniejszego sensu. Dla pieniędzy, jak pokazują twórcy – można bowiem nakręcić nawet tandetny musical, w którym rozwój fabularnych zdarzeń schodzi na drugi plan, a dosadna inscenizacja muzycznych sekwencji pozostawia wiele do życzenia.

W „Mamma Mia: Here We Go Again!”, której fabuła sprowadzona została do typowego gatunku kina dla młodzieży, zabrakło jednak nie tylko wyczucia stylu, ale też umiaru w poruszaniu rozmaitych wątków (które reżyser mnoży bez końca, ale nic z nich nie wynika), a także wytrawnych aktorów. Młode pokolenie aktorów, które dołączyło do starej obsady – współtworzonej przez Meryl Streep, Colina Firtha czy Stellana Skarsgarda (obecnych na zasadzie krótkich impresji) – wypada niezwykle blado. Niektórzy z aktorów nie unoszą nawet wokalnie utworów ABBY, które powinny stanowić najmocniejszą stronę musicalu. Dlatego z utęsknieniem czeka się na starych, dobrych bohaterów, którzy od czasu do czasu przypominają nam o swojej obecności.

Seans „Mamma Mia: Here We Go Again!”, ani nie wprawił mnie w dobry nastrój, ani nie dostarczył mi wyjątkowych wrażeń, ale jako typowy kinofil nie mogłam oprzeć się pokusie, by przekonać się, w jaki sposób reżyser podszedł do kontynuacji losów niezwykle barwnych bohaterów. Zachęcam do tego wszystkich.

Urszula Wolak

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"