Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Tydzień w kulturze według Agnieszki Malatyńskiej

Tydzień w kulturze mija w Krakowie pod znakiem muzyki filmowej. A dokładnie pod znakiem 9. edycji Festiwalu Muzyki Filmowej. Wielkie powodzenie od lat tej imprezy każe spojrzeć na muzykę filmową i jej niebywały fenomen. Podczas, gdy koncerty w filharmonii nie zawsze mają pełną widownię, koncerty muzyki filmowej ściągają tłumy. Co takiego zatem jest w tej muzyce, że przyciąga tak ogromne rzesze słuchaczy?

– To kreacja – tłumaczył mi wczoraj Zygmunt Konieczny, który jak powszechnie wiadomo jest kompozytorem nie tylko muzyki filmowej, ale przede wszystkim teatralnej, mistrzem piosenek, a także autorem muzyki autonomicznej.  – Udało się wykreować pozytywny snobizm na muzykę filmową. I mamy tego efekty. Istnieje teraz moda na muzykę filmową. Nie wiadomo, ile ona potrwa, ale trzeba się z niej cieszyć. To dobrze  – mówił wczoraj Zygmunt Konieczny gdy rozmawialiśmy o fenomenie tego zjawiska. – Choć dla mnie muzyka filmowa bez obrazu nie istnieje. Ona nie może istnieć samodzielnie, ona musi być tylko z filmem – podkreślał.

I rzeczywiście przypomniałam sobie, że podobnego zdania był Wojciech Kilar, który mówił mi przed laty, że gdy wymuszono na mim, aby na płycie CD została wydana ścieżka dźwiękowa z danego filmu, siadał i komponował z tematów użytych w filmie suitę, będącą odrębnym utworem.   Bo przecież każda kompozycja musi mieć początek, środek i koniec, słowem potrzebuje formy. Nawet najpiękniejsze motywy, ale tylko motywy nie porwą słuchaczy. Nie zbudują emocjonalnych kulminacji.  Są jedynie elementem. Ale mogą być elementem doskonałym zwłaszcza w rękach utalentowanego twórcy, który z tych elementów zbuduje świetny utwór.

Pamiętam piękną anegdotę, którą opowiadał Krzysztof Zanusssi, jak to Wojciech Kilar pojechał do Coppoli przywożąc muzykę do Draculi.  Ale zanim mu przekazał nuty spotkał się z redaktorami muzycznymi, którzy zapytali go, kto mu tę muzykę zinstrumentował. Wojciech Kilar oburzył się ogromnie: „Jak to zinstrumentował? Przecież jestem kompozytorem, sam to robię, to moja praca”. A na to jeden z redaktorów: „Bo wie Pan, my tu mamy kilkadziesiąt tysięcy dolarów do wzięcia za instrumentację, to czy pan nie chce, żeby to panu wypłacić?”. Wojciech Kilar krzyknął „ależ chcę”, bo zrozumiał, że to nie o honor kompozytora idzie, ale o pieniądze.

Ta historia wydarzyła się na początku lat 90. Przytoczyłam ją po to by przypomnieć, że już wiele lat temu Amerykanie doskonale wiedzieli, że muzyka filmowa jest wspaniałym narzędziem marketingowym filmów. Doskonała, precyzyjna, zrobiona przez najlepszych fachowców, wydana na płycie, wpadnie słuchaczom do ucha, wyzwoli emocje i na pewno doprowadzi do kina i to może nie raz. A przecież o to chodzi przede wszystkim.

Pamiętam jak Wojciech Kilar mówił, że oglądał wręczenie nagród za muzykę filmową i słuchał prezentowanych fragmentów muzycznych i wtedy przemknęła mu taka myśl, że nagrodę powinien odebrać i Beethoven, i Mahler, i Brahms, i Ravel, i Czajkowski, i wielu innych. Oni powinni gęsiego wejść na scenę po nagrodę. Bo to przecież ich pomysły i ich zdobycze, zręcznie wykorzystane przez amerykańskie studia instrumentujące, spowodowały że muzyka filmowa jest tak doskonała, że tak przyjemnie się jej słucha.

I jeszcze jedno. Robiąc kiedyś opracowanie muzyczne, na które składały się ścieżki dźwiękowe różnych filmów zauważyłam, że czasem zupełnie idiotyczne filmy mają bardzo ciekawą muzykę. Tylko często taka muzyka wraz z filmem przepada z kretesem. A szkoda.

Co słychać zatem u pana Zygmunta Koniecznego? Czy jest u niego jakaś muzyka filmowa obecnie na warsztacie? – Nie. Teraz pochłonięty jestem pisaniem kwartetu smyczkowego, na który otrzymałem zamówienie z Warszawy – podkreślał wczoraj kompozytor.

No cóż, na kolejną muzyką filmową Zygmunta Koniecznego przyjdzie nam jeszcze poczekać. Póki co cieszmy się jego muzyką z takich filmów jak m.in. Pornografia czy  Jasminum.

Agnieszka Malatyńska - Stankiewicz

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"