Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Rekomendacja filmowa: "Pan Lazhar"

"Pan Lazhar", reż. Philippe Falardeau, prod. Kanada 2011


"Pana Lazhara" – skromną adaptację sztuki "Bachir Lazhar" Evelyne de la Chenelière – uznano za najlepszy film kanadyjski ubiegłego roku (siedem Kanadyjskich Nagród Filmowych), Obsypano laurami na całym świecie (m.in. nagrody publiczności w Locarno i Rotterdamie, nagroda FIPRESCI w Valladolid), a – przede wszystkim – nominowano go do Oscara w kategorii obrazów nieanglojęzycznych.
To czwarty film fabularny Philippe’a Falardeau, znanego kanadyjskiego dokumentalisty. Przed piętnastu laty wyreżyserował on dokument o chińskiej imigracji w Kanadzie, który dostał nagrodę na montrealskim festiwalu. Jako fabularzysta debiutował w 2000 roku. Jego wcześniejsze filmy fabularne, podobnie jak ostatni, gościły na wielu prestiżowych festiwalach, a „C'est pas moi, je le jure!” ("To nie ja, przysięgam!") został uhonorowany w 2009 roku Kryształowym Niedźwiedziem na festiwalu berlińskim oraz Grand Prix sekcji Juniors Écrans na festiwalu canneńskim.
Kiedy oglądałem "Pana Lazhara", przypomniało mi się słynne "Stowarzyszenie Umarłych Poetów" Petera Weira, a także "Ostatni dzwonek" Magdaleny Łazarkiewicz. Akcja filmu kanadyjskiego reżysera też niemal w całości rozgrywa się w szkole, z tym że w jednej z klas podstawówki. Podobnie jak w tamtych filmach, obserwujemy proces wzajemnego poznawania oraz zbliżania się do siebie uczniów i nowego pedagoga. Sytuacja wyjściowa w "Panu Lazharze" jest bardzo dramatyczna: wychowawczyni jednej z klas popełnia samobójstwo, co więcej, czyni to w swej sali lekcyjnej. Dyrektorka szkoły wprowadza w szkole swego rodzaju stan wyjątkowy, próbując przy pomocy nauczycieli, rodziców i psychologa wyprowadzić dzieci z przeżywanej traumy. I właśnie w takim momencie pojawia się – odpowiadając na zamieszczone w prasie ogłoszenie – tytułowy pan Lazhar, 55-letni emigrant z Algierii, człowiek – jak się okazuje – również po ogromnie traumatycznych przejściach.
"Chciałem zrobić film, w którym główny bohater jest imigrantem, a także przyjrzeć się, kim jesteśmy, ale z jego punktu widzenia. Myślę, że to niesamowity sposób, żeby spojrzeć, gdzie jesteśmy jako społeczeństwo, jako grupa, jako ludzie, spojrzeć na nas z punktu widzenia kogoś, kto pochodzi z innej kultury” – wyznaje Philippe Falardeau, scenarzysta i reżyser filmu. I udało się. Powstał niezwykle przejmujący, pełen ciepła oraz pozytywnej energii, choć nie pozbawiony i szczypty gorzkiej refleksji film. Warto obejrzeć – z sympatią i empatią.
Jerzy Armata

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"