Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Premiery w Starym RECENZJA

W Narodowym Starym Teatrze reżyserują Strzępka i Liber


Z pewnością były to dwa wieczory dające do myślenia. Pokazujące Polskę i Polaków w ważnych momentach przełomu: pierwszy, rozciągnięty w czasie, to przełom polskiej transformacji po 1989 roku. Drugi – gwałtowniejszy, ale przecież kumulujący procesy dziejące się od co najmniej kilkudziesięciu lat – przełom bitwy warszawskiej, kiedy niepodległe państwo polskie zwycięsko zmierzyło się z sowiecką Rosją.

Na scenie, niczym w powieściach Tołstoja, autentyczni bohaterowi tych wydarzeń. W „Być jak Steve Jobs…” są Generał i Mieczysław Rakowski, premier Wilczek i sam Steve Jobs. Ale także postaci nieco podobne do autentycznych – jak profesor Balcerowicz ( który tu akurat raczej jest kobietą), przewodniczący Solidarności, albo inni działacze związkowi. No i barwny mniej lub bardziej anonimowy tłum…nazwijmy to ludowych typów: prywaciarzy, właścicieli stoisk na targowiskach, małych, spekulujących firm, na własnej skórze uczący się zasad wolnego rynku. Obok nich rodząca się nowa klasa polityczna – tzw nomenklatura, byli członkowie partii, nowe elity, posłowie, subtelniejący nowobogaccy, etc. Fascynujące towarzystwo, aż trudno uwierzyć, że od tych chwil minęły zaledwie dwie dekady. Z perspektywy innego tysiąclecia patrzymy na nich z uczuciem lekkiego rozbawienia, zażenowania i wstydu, możemy wręcz odnieść wrażenie, że są jak uczestnicy bitwy pod Grunwaldem. Ale upływ czas to łudzące wrażenie - wciąż są wśród nas…

Inna bitwa, ta z 1920 roku, jest wydarzeniem stricte historycznym, ale jej konsekwencje, jak się wydaje, wciąż są istotne, choćby dla konstrukcji narodowego mitu. Strzępka z Demirskim z mitem się nie pieszczą, mocno przesuwają akcenty, i zadają pytanie nie tyle o mit, a o lud – zbiorowego bohatera ich ulubionej lektury – czyli dzieł Marksa i Engelsa. Z tej oczywiście perspektywy zwycięstwo polskiej armii pod dowództwem marszałka Piłsudskiego, służy nie tyle ludowi, ile innym interesom… Właśnie o interesach, bilansach zysków i strat, i o tych przede wszystkim, co przegrali na polskiej niepodległości jest „Bitwa warszawska”.

I tutaj pojawiają się autentyczni bohaterowie – sam marszałek, bynajmniej nie na koturnach. Wincenty Witos, zdecydowanie z przysłowiową słomą w butach. Władysław Broniewski, żołnierz Piłsudskiego, potem komunista i pijak, ale i jeden z największych polskich poetów. Jest duch pięknej Róży Luksemburg, rewolucjonistki, której z polską niepodległością zdecydowanie było nie po drodze. No i sam Feliks Dzierżyński, „czerwony kat”, i jego budzące niejaką konsternację polskie korzenie i wychowanie. Piękna jest też galeria postaci pozornie dla historii bez znaczenia - kabaretowa artystka ramię w ramię niesie ciężar wojennej traumy wraz karykaturalną matką Polką, narodowym rewersem Matki Courage. Wstrząsająca jest obecność poznańskiej bizneswoman, która całkowicie zatraca się w zmieniającej się rzeczywistości. Fantastyczne są w tym teatrze postaci kobiet.

„Być jak Steve Jobs…” ma charakter szalonej, groteskowej rewii, polskiego cyrku, wirującej na oślep karuzeli, której dzikie obroty komentuje w songach stojąca z boku cyniczna Matka Courage – zmieniona w dzikuskę Anna Dymna.

Bohaterowie „Steva Jobsa…”, może zbyt nam bliscy w czasie, jawią się jako nieco plakatowi, wyraziści, ale mało zniuansowani. Do ręki dostajemy kalejdoskop, który mechanicznie wyświetla kolejne obrazy – atrakcyjne, zabawne, ale momentami nieco zbyt powierzchowne, za bardzo kabaretowe. A może autorom po prostu zabrakło współczucia dla bohaterów transformacji?

„Bitwa warszawska…” to traumatyczny seans, w którym to, co zagłaskane, polukrowane, zamknięte w podręcznikach historii, znów zaczyna drażnić.
Celność i żywiołowość z jaką Strzępka i Demirski przepisują swoje tezy na sceniczne postaci budzą autentyczny podziw, nawet jeśli nie musimy się z nimi zgadzać. Słabością tej z kolei opowieści jest jej gęstość i nadmiar efektów, dramaturgiczne błędy, które powodują, że ten imponujący obraz chwilami dłuży się, wręcz nieruchomieje.

Jedno jest pewne - w Starym Teatrze znów toczy się ważna debata na temat współczesności.

Justyna Nowicka



Michał Kmiecik



reżyseria: Marcin Liber



scenografia: Mirek Kaczmarek

kostiumy: Grupa Mixer

muzyka: Filip Kaniecki alias MNSL



obsada:

Anna Dymna / Ewa Kaim / Ewa Kolasińska / Katarzyna Krzanowska / Justyna Wasilewska (gościnnie) / Mieczysław Grąbka / Marcin Kalisz / Paweł Kruszelnicki / Wiktor Loga-Skarczewski / Adam Nawojczyk / Jacek Romanowski

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Duże zmiany na S-7 w krakowskich Mistrzejowicach. Już niedługo tędy pojadą kierowcy.

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies

  • ZUS w Suchej Beskidzkiej po modernizacji. Więcej miejsca i udogodnienia dla klientów

  • "W kręgu nauki" Audycja z 31.10. 2026 r.

  • Jedno przedszkole uratowane, trzy nadal zagrożone. Prezydent Nowego Sącza zmienia plany